czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku!

Hej. Wiem, że mnie długo nie było ale niestety mój komputer się zbuntował. Często nie było internetu i tak się zacinał, że nie dało się nic napisać ;-; No ale dzisiaj Sylwester i z tej okazji chciałam wam złożyć te życzenia:


Pijanego Sylwestra, spędzenia nocy w jakimś mieście (W sensie włączenia jakiegoś programu xDD), wytrzymania do północy, dzikich tańców (Można na stole xD), strzelania fajerwerkami, uchronienia zwierzaków przed hukiem oraz siły w roku 2016!

Mówię Wam od razu także, że ,,Na tropie fistaszków cz. 5'' pojawi się 2 lub 3 stycznia! Będzie ono opowieścią Sylwestrową :DD A teraz trochę opóźnione życzenia świąteczne + troszkę Sylwestrowych ;33

When na dworze biały snow
Wtedy Christmas Święta są
Christmas tree ma bombek w bród
a na table pełno food.
Karp fish swimming in the woda
kill him będzie verry szkoda.
When na niebie star zaświeci
Santa leci to the dzieci.
I wish zdrowia dla for you
and szczęśliwy New Year too! :DD

Pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

środa, 2 grudnia 2015

Na tropie fistaszków cz. 4

Hejka. Straaasznie Was przepraszam za to, że mnie tak megaśnie długo nie było. To przez to, że jestem chora .-. A jak to ja kiedy jestem chora nie mam weny twórczej ;-; Ale pomyślałam, że to za długo więc cuś wam nabazgrolę ;** Od razu ostrzegam, że rozdział może być krótki! A więc zacznijmy ^^

ALICE

Schodziliśmy powoli po schodach. Przed nami była widoczna przepiękna sala balowa. Zeszliśmy do niej a nasze oczy opanował blask. Grała piękna muzyka. Aż nogi porywały się do tańca. Na środku tańczyło wiele pięknych par. Baliśmy się, że nas zmiażdżą xdd Na prawo leżało pełno kanap i stolików. Na jednym wielkim były różne przekąski. Wszystkie stoły były pokryte białymi obrusami. Na tym największym były między innymi: poncz, pączki, próbki różnych smakołyków, orzechy w karmelu (kochaaam <33), jabłka w karmelu, kawa, herbata, szaszłyki, ciasteczka, babeczki, cola, Pepsi, woda, lemoniada i wino. Na lewo były różne gry jak np.: wyławianie jabłek z wody, rzutki, bilard, różne automaty i piłkarzyki. (Te gry pewnie dla samotnych xdd). Z przodu na prawo była scena. Wybierali na niej króla i królową balu oraz były prowadzone różne występy i tańce.
-To co?-zapytałam Mike'a-Idziemy?
-Idziemy!-powiedział stanowczo i się do mnie uśmiechnął
Usiedliśmy na kanapie i postanowiliśmy porozmawiać.
-Ale będzie super!-krzyczałam
-Jak tam u ciebie Alice?-pytał się Mike-Dobrze się czujesz? Nic nie potrzebujesz?
-Nie, nie-mówiłam zawstydzona z uśmiechem ,,Martwi się o mnie :33''
Porozmawialiśmy chwilę kiedy on wstał.
-Czy mógłbym prosić szanowną damę do tańca?-zapytał jak prawdziwy gentleman z ukłonem
-Oczywiście-odpowiedziałam próbując zachowywać się jak dama ledwo co zatrzymując chichot
Pocałował mnie w rękę i zabrał mnie na parkiet. Bardzo mnie zdziwiło kiedy wszyscy na nasz widok się odsunęli. Orkiestra zagrała walca. Tańczyliśmy patrząc sobie w oczy..

MIKE

,,Ahh ona jest taka śliczna''-odpływałem-,,Jak ja bym chciał już zawsze z nią tak tańczyć''
Nasi przyjaciele patrzyli na nas zadowoleni. Pewnie szeptali do siebie ''zakochana para''.. Może, może... Niestety muzyka się skończyła. Alice od razu wyszła z moich objęć i pobiegła za scenę. Patrzyłem tam próbując coś zobaczyć. No ale oczywiście nic nie widziałem... Ehh bycie wiewiórką -.- Czasem straasznie wkurza. No ale mniejsza :DD Alice w końcu wyszła i pomachała do mnie. Oczywiście odmachałem. ,,Ciekawe co ta mała szykuje''-zastanawiałem się-,,Może coś zaśpiewa lub jakiś autograf weźmie... Nie mam pojęcia!''-ledwo o tym pomyślałem a cała sala ucichła kierując swój wzrok na scenę. Światła się zapaliły i wyszła.. Alice. ,,Eee okej? Nie kumam...''-byłem bardzo zdziwiony... Ktoś ze sceny wypowiedział te słowa: ,,Z dedykacją dla Mike'a Straff-Alice'' ,,Wow''-powiedziałem podekscytowany, zdziwiony i zarazem strasznie szczęśliwy-,,Zrobiła to dla mnie''-i z maślanymi oczami pobiegłem pod scenę.

I really wanna stop but I just got
taste for it
I feel like I could fly
with the boy on the moon
So honey hold my hand,
you like making me wait for it
I feel like I could die
walking up to the room

Oh yeah
Late night watching television
But how we get in this position
It's way too soon, I know this isn't love
But I need to tell you something


Ref.
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?
Oh did I say too much?
I'm so in my head
When we're out of touch
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?


It's like everything you say is a sweet revelation
All I wanna do is get into your head
Yeah we could stay alone, you and me, and this temptation
Sipping on your lips, hanging on by thread, baby

Late night watching television
But how we get in this position?
It's way too soon, I know this isn't love
But I need to tell you something


Ref.
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?
Oh did I say too much?
I'm so in my head
When we're out of touch
I really really really really really
really like you
And I want you, do you want me,
do you want me too?

Wszyscy zaczęli bić brawa ja oczywiście też. To było takie piękne, takie.. niesamowite! Wątpię czy jakaś inna by takie coś zrobiła dla swojego.. ukochanego.. przyjaciela. Tak... Na razie tylko przyjaciela ale ja wam przyrzekam, że to się zmieni! Na te... orzechy w karmelu które swoją drogą wszyscy bardzo lubimy.
-Proszę o ciszę-powiedziała Alice a sala od razu ucichła- Ta piosenka była dedykowana mojemu najlepszemu przyjacielowi Mike'owi Straff. Jest on kimś ważnym w moim życiu ponieważ nigdy mnie nie opuści, zawsze mnie pociesza, jest zabawny, przywódczy i miły. Zawsze zachowuje się jak gentleman za co chciałabym mu serdecznie podziękować. Pozdrawiam cię Mike!-powiedziała i zeszła ze sceny żeby się przebrać. Łza spłynęła mi po policzku i wróciłem do naszego stolika. Siedzieli tam tylko Leon i John.
-Ej a gdzie dziewczyny?-zapytałem zdziwiony
-Poszły do Alice-odpowiedział John.. (tym razem niezaczytany w książkę -.- xdd)
-Wyrwałeś ją! O stary! Renesme w życiu by takiej piosenki nie zaśpiewała! Ale ty masz farta!-mówił jak się domyślacie Leon
-Nie przesadzaj... To tylko kumpela-powiedziałem trochę jakby zawiedziony przez samego siebie
-Taa, kumpela-odpowiedzieli równo i wszyscy wybuchliśmy śmiechem.

RENESME

-Jejku Aluś ale miałaś pomysł z tym występem :D!-mówiłam podekscytowana
-No wiem. Myślisz, że Mike'owi się spodobało?-pytała niepewnie
-No pewnie!
-Moim zdaniem to chłopak powinien odstawiać takie występy...-mówiła zniesmaczona Lindsay
-O kobieto ty to zawsze potrafisz skwasić atmosferę!-powiedziałam i wybuchłyśmy śmiechem.
-Ej to może koniec tych babskich pogaduch i wrócimy do chłopaków, hmm? Bo się za nami stęsknią xdd-mówiła Alice
-No w sumie-powiedziała Lind i zachichotałyśmy
Szłyśmy tak kiedy nagle zobaczyłyśmy jakąś wiewiórkę ubraną w wyzywającą, czerwoną sukienkę, koturny na jakieś 5 metrów xDD i wielkie i okrągłe kolczyki (Większe od jej głowy...). Była umalowana jak jakaś lalka. Usta zrobiła sobie na pół twarzy, brwi (na logikę plastika xdd) usunęła a potem narysowała kredką, rzęsy miała nie dość, że prawie klejące się, to jeszcze doczepiane. Widać było na niej tony podkładu i pełno cieni do powiek na powiekach.
-Lol dziewczyny widzicie to?-pytała zszokowana Alice
-No weź. Okropnee. Aż mnie ciary przechodzą-mówiła Lindsay
-Ja bym w życiu się tak nie umalowała. I to jeszcze na bal? Koszmar jakiś! I jeszcze ta sukienka! Chce złapać chłopaka czy co?-mówiłam
-Ej patrzcie ona się kieruje do naszego stolika-mówiła Alice bijąc ją wzrokiem-Musimy być tam przed nią-i poszłyśmy trochę szybszym krokiem.
Chłopacy do nas machali a ja posłałam buziaka Leon'owi. ,,Oj jakby ta kobieta zaczęła podrywać mojego Leonka to by jej własna matka nie poznała''-myślałam-,,Nikt nie ma prawa!''-bardzo dziwne, że złapała mnie nagle jakaś dzika furia xdd No ale mniejsza. Doszłyśmy w końcu do naszego stolika. Usiadłam obok Leon'a
-Hej. Co tak długo?-wypytywał się-Zgubiłyście się?
-Eee nie tylko wiesz..-próbowałam coś wymyślić-Babskie pogaduchy, małe ploteczki itp.. wiesz o co chodzi
-No tak.. Ahh te baby-powiedział i wybuchliśmy śmiechem.
Podeszła do nas ta dziewczyna. Wszystkie mierzyłyśmy ją wzrokiem. Uśmiechnęła się do nas przebiegle.
-Eemm.. przepraszam czy mogłabym się dosiąść?-pytała piskliwym głosem. Widać było, że udawała również zagubioną...-Bo wiecie ja nie mam stolika, jestem tu nowa...
-My też..-powiedziała opryskliwie Alice i przysunęła się do Mike'a. On objął ją ramieniem.
-O widzę, że tam jest wolne-i usiadła na kanapie przy Mike'u. Alice próbowała udawać obojętną ale jako, że jestem jej BFF widziałam w jej oczach smutek. Były w nich.. świeczki.. tak jakby ktoś chciał odebrać jej miłość życia.. Straszne... Coś się we mnie burzyło. Miałam ochotę wydrzeć się na całą salę żeby się stąd wynosiła i znalazła sobie kogoś innego. Ale się powstrzymałam.
-To ja może pójdę po orzechy w karmelu-powiedziała Alice i poszła. Ale nie w stronę stołu. Poszła w stronę wyjścia.
,,Moja biedna. Oh ja jej dam! Pójdę po Alice i.. i to jakoś załatwię! Nie dam tak smucić mojej kochanej Alice!''-myślałam
-To ja może pójdę jej pomóc z tymi orzeszkami-powiedziałam. Wyszeptałam coś Leon'owi i pobiegłam do wyjścia.

LEON

Kiedy Renesme wyszła wstałem z miejsca i podszedłem do miejsca Mike'a
-Przepraszam czy mógłbym tu?-zapytałem tej dziwnej dziewczyny. Obrzydzała mnie.
-Eeem tak oczywiście-odpowiedziała nie mogąc odmówić i jej uśmiech z twarzy znikł.
Czekaliśmy z niecierpliwością na dziewczyny. ,,Ja wiem, że ona nie poszła po orzechy''-myślałem bezsensownie. ,,A może by jakiś temat do rozmowy?''-pytałem się w myślach próbując coś wymyślić
-Yyyyy... To ten.. Jak się nazywasz?-zapytałem gwałtownie
-The Queen Nicole-powiedziała dumna
-A więc... Nicole czemu nie znajdziesz sobie innego towarzystwa?-pytałem trochę wkurzony
-Pff cóż to za niedorzeczność-mówiła oburzona-A tak w ogóle dla ciebie nędzny sługo Królowo Nicole lub Queen Nicole-mówiła
-Słuchaj babo jeszcze jedno takie słowo a będziesz wiała stąd w podskokach-mówiłem już totalnie wnerwiony
-Może byś tak nie skakał i przynióśł ponczu. Zaschło mi w gardle-pomachała ręką 
-O nie miarka się przebrała!-wstałem z miejsca
-Leon spokojnie-Lindsay próbowała mnie uspokoić z wystraszoną miną
-OCHRONAAA!!!!!!-wydarłem się na cały głos.
Dwóch wielkich, napakowanych facetów w mundurach przybiegło do nas od razu
-Co się stało?-zapytał jeden z nich
-Ta oto tutaj pani wywyższa się, wyzywa oraz próbuje nas zmusić do służenia jej-mówiłem z ogniem w oczach-Skandal!
-Szanowna pani. Zgodnie z regulaminem balu będzie pani musiała opuścić salę. Została złamana zasada 5, 17 oraz 43. Jeśli nie wyjdzie pani dobrowolnie grozi pani mandat w wysokości 50zł i wyprowadzenie pani z sali. Każdy na balu chciałby się dobrze bawić-mówił widać, że już doświadczony ochroniarz
-Pff.. Ten bal to jakaś porażka. Żegnam. Wychodzę-oburzona ''The Queen Nicole'' wyszła z sali
-Przepraszam za nią-mówił ochroniarz-Już nieraz uprzykrzała innym bal-i odeszli
-I co? Łyso?-mówiłem z satysfakcją-Warto było ją wygonić
-No warto, warto-powiedzieli wszyscy i wybuchliśmy śmiechem
-Ciekawe co się dzieje z Alice-powiedziała zmartwiona o siostrę Lindsay

RENESME

-Alice! Alice!-krzyczałam-Alice!
,,Oh gdzie ona mogła się podziać? To moja wina! Mogłam za nią iść od początku! No ale oczywiście.. Jak to ja zawsze czegoś zapominam, niedoporacowuję...''-gnębiłam się w myślach-,,Wiem! Może jest w toalecie!''-i od razu pobiegłam do łazienki. Weszłam ale nikogo nie było. Już chciałam wyjść kiedy nagle usłyszałam czyjś płacz. To był bardzo dobrze mi znany płacz..
-Alice?-zapytałam
Usłyszałam czyjś zryw
-Yy co, co? Już czekaj-mówiła zakłopotana
-No wychodź!-powiedziałam przejęta-Co się stało?
-Nieważne-odpowiedziała
-Skarbek wiesz, że ja cię znam i wiem co ci się stało. Wiem co cię trapi. Ta dziewczyna prawda?
-T..tak-powiedziała w końcu
-No wyłaź! Nie przesadzaj! Przecież ona nic nie może zrobić!-powiedziałam próbując ją pocieszyć
-No ale ona się tak zaczęła przysuwać do Mike'a i pewnie go podrywała jak mnie nie było
-Spokojnie ja wymyśliłam takie coś, że Leon usiądzie między nich. Wyszeptałam mu to jak poszłam cię szukać-powiedziałam
-Serio?-mówiła zapłakanym głosem
-Serio! Wyjdziesz w końcu?
-No ok-i wyszła cała załzawiona
-O jejku-zrobiłam opiekuńczą minę i ją przytuliłam
-Zobacz jak ja teraz wyglądam. Jak ja mam się im pokazać?-mówiła strasznie smutna
-Nie martw się obmyj twarz i poprawisz sobie makijaż-powiedziałam-Uśmiechnij się
-Ok-powiedziała spełniając moją prośbę-Jesteś kochana
-No bo się zarumienię-powiedziałam i się zaśmiałyśmy. Alice zaczęła obmywać twarz a potem poprawiać makijaż.
-Słuchaj. Zależy ci na nim?-zapytałam podpierając ścianę
-Co? Nie.. nie wiem...-mówiła zakłopotana
-Aaa-powiedziałam żeby nie wywoływać kłótni ,,No to akurat było oczywiste''
-Ok skończyłam-powiedziała-Jak wyglądam?
-Jak zawsze... pięknie-odpowiedziałam i zaśmiałyśmy się
-Ej to może pójdziemy po te orzechy?-przypomniało jej się-Żeby oni tak za bardzo nie podejrzewali-mówiła nic nie wiedząca Alice
-Taak to dobra myśl-i poszłyśmy
Alice kierowała się w stronę sali.
-Alice!
-Hmm?-powiedziała ze zdziwieniem i odwróciła się
-Na sali już nie ma orzechów. Są w kuchni. Trzeba tam pójść. A jak coś wytłumaczymy się tym, że czekałyśmy aż je przyniosą
-Emm no ok-i zaczęłam prowadzić Alice do kuchni
W końcu po krótkim czekaniu na orzechy wróciłyśmy do naszego stolika
-No nareszcie! Gdzie wy żeście tak długo były?!-pytał już trochę wygłodniały John
-Aaa no wiesz. Kucharz się nie mógł wyrobić z zamówieniami-odpowiedziała Alice i wszyscy zachichotali
Przez cały czas miałam w głowie tylko 2 myśli ,,Czemu ci ludzie tak lubią te orzechy?! Aż wszystkie zjedli! A tak w ogóle gdzie jest ta dziewczyna?''
-Gdzie jest ta dziewczyna?-zapytałam w końcu
-A ona. Wyprosili ją z sali-odpowiedział Mike
-A dlaczego?-dopytywała Alice
-Ponieważ uprzykrzała nam życie a Leon już nie wytrzymał i zawołał ochronę
-Serio? To super! Od razu wiedziałam, że to głupia dziewczyna-powiedziałam i wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Gdy Alice usłyszała tą wiadomość od razu zabłysnęły jej oczy.
-A jak ona się nazywała?-pytała
-The Queen Nicole-powiedział Leon-Tak się przedstawiła. Oczywiście nikt do niej tak nie mówił
-No oczywiście-powiedziała
Ledwo zdążyliśmy zjeść swój pierwszy orzech a z głośników wydobył się taki komunikat:
,,Szanowni państwo. Zbliża się koniec balu dlatego jesteśmy zmuszeni ogłosić, że za minutę odbędzie się konkurs na Króla i Królową balu. Będzie I, II oraz III miejsce. Także serdecznie zapraszamy wszystkie pary na parkiet. Dziękuję za uwagę''
-Chodźcie!! Idziemy!-powiedziała Lindsay i wszyscy pobiegli na parkiet. Puścili ZHU-Faded. Wszyscy świetnie bawili się przy tej piosence. W końcu przyszedł czas na wyniki konkursu. Muzyka ucichła a właściciel hotelu wyszedł na scenę. 
,,Proszę o uwagę. Mamy już wyniki konkursu na Króla i Królową balu. A więc III miejsce zdobywa... Juddy Lie oraz Marc Lie-gratulacje. II miejsce zdobywa... Renesme Lou oraz Leon Straff-gratulacje. I miejsce w konkursie na Króla i Królową balu zdobywa.... Alice Carmeen i Mike Straff! Prosimy o brawa dla naszych wygranych!''-rozległy się wielkie brawa i wiwaty ,,Najlepsza 3 proszona jest o wejście na scenę aby zatańczyć ostatni taniec''
Weszliśmy na scenę z Leon'em. Byłam taka szczęśliwa. Staliśmy po prawej stronie.

ALICE

Mike zaprowadził mnie powoli na scenę.
-Boże jestem taka szczęśliwa! Jestem Królową balu! A ty Królem!-mówiłam podekscytowana
-Wiem Alice, wiem-Mike mówił a orkiestra zaczęła grać walca. Tańczyliśmy ze sobą z uśmiechami patrząc sobie w oczy. 
-Twoje oczy przypominają mi morze. Piękne, ciemne, czyste morze-mówił Mike
-Hihihi-zaśmiałam się
Tańczyliśmy tak ze sobą aż muzyka się skończyła. Zeszliśmy ze sceny a wszyscy wyszli z sali. 
-Dziękuję za wspaniały bal-pocałowałam Mike'a w policzek o pobiegłam do dziewczyn

MIKE

,,I ja sobie teraz nie wyobrażam, żeby ktoś powiedział mi, że bal się nie udał''-pomyślałem i poszedłem spokojnym krokiem do chłopaków
-Chłopaki-powiedziałem-Było świetnie!


Hejka. Sorka, że tak długo nie wstawiałam postów no ale jestem chora, biorę antybiotyk i wszystko mnie boli. Jakoś jak jestem chora nie mam na nic ochoty. No ale dzisiaj już macie rozdzialik o balu :33 Mam nadzieję, że wam się spodoba. A tak btw postanowiłam postarać się o to, żeby rozdziały pojawiały się co sobotę. A więc dziękuję za wysłuchanie i pozdrawiam.

Pandziaa Ema :3

piątek, 20 listopada 2015

Na tropie fistaszków cz. 3

Hejka! Znowu powracam! Sorki za to, że mnie długo nie było no ale nauka i te sprawy. A więc bez dłuższego przeciągania zacznijmy!

ALICE

Wstałyśmy strasznie niewyspane. Wydawało nam się, że jest jakoś około 6.
-O Boże która godzina?-zapytała zaspana Lindsay
-No mi się wydaje, że około 6-odpowiedziałam równie zaspana
-To sprawdźmy-powiedziała-10?!!!-krzyknęła
-Jezu! Niemożliwe!-i szybko zerwałyśmy się z łóżka
-Ok szybkie ogarnięcie i na dół!-powiedziała stanowczo Lindsay
-Ej a tak w ogóle gdzie jest Renesme?-zapytałam wybierając się do łazienki
-Eeee... nie wiem-powiedziała lekko zmieszana Lindsay
(Pewnie zastanawiała się co na siebie włożyć xdd)
-Ok ja lecę-i wbiegłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic a włosy umyłam w 10 minut :oo Wow. Nigdy mi to tak krótko nie zajmowało :o Zajęło mi to około 30 minut ^^
-Ok teraz ja i marsz na śniadanie!

30 minut później

Umalowane już i ubrane postanowiłyśmy wyjść na śniadanie. Ledwo chwyciłyśmy za klamkę a do pokoju wparowali Mike i John
-Eee...ymmm..hej-powiedział zakłopotany Mike-No bo ja ten... eee....Alice..chciałbym cię zaprosić na dzisiejszy bal który rozpocznie się o 17. Czy zechciałabyś ze mną pójść?
-No oczywiście-oczy mi zabłysnęły-Bardzo chętnie-pocałowałam go w policzek i poszłam na dół

LINDSAY

Patrzyłam zawiedzionym wzrokiem na John'a z nosem w książce. ,,Ehh..wiedziałam, że mnie nie zaprosi :( On zawsze taki był. Dla niego ważne są tylko książki''-zadręczałam się w myślach. Czułam jakby serce krajało mi się na pół. ,,Nie.. nie dam się swoim emocjom''-zrobiłam poważną minę próbując powstrzymać łzy i wyszłam z pokoju żeby dogonić Alice. Spotkałyśmy się na śniadaniu. Podobno ten hotel robi tak, że śniadania i kolacje je się u nich a jak się chce to można u siebie w pokoju robić sobie obiad. Ale to nieobowiązkowe bo oni również oferują obiad :33. Patrzyłam w talerz z płatkami zamyślona
-Lind wszystko ok?-zapytała zmartwiona Alice
-Ee tak, tak-zerwałam się
-Nie kłam! Przecież cię znam! Mów co się stało!-powiedziała opiekuńczo i stanowczo Alice
-Nie, nie ważne-powiedziałam spuszczając wzrok w dół
-No powiedz!
-No bo..-nie mogłam z siebie wydusić ani słowa-Bo..-próbowałam-John nie zaprosił mnie na bal-w końcu mi się udało
-Oj skarbuś. Nie przejmuj się tym gamoniem. Przecież wiesz jaki z niego romantyk-powiedziała próbując mnie pocieszyć
-Taa romantyk dla swoich książek-powiedziałam sarkastycznie
-Wiesz co? Powiem mu, że jeśli będzie czytał tyle książek to mu się skleroza rozwinie tak bardzo, że będzie zapominał wstawać rano-powiedziała z uśmiechem
-Naprawdę?-zapytałam z poprawionym humorem
-Naprawdę!-i się przytuliłyśmy
Rozmawiałyśmy o tym, co założymy na bal kiedy nagle zauważyliśmy Leon'a i Renesme idących za rękę.
-Ooooo to tutaj się Ren podziała-powiedziała z przebiegłym uśmiechem Alice
-Nooo-powiedziałam-Może idziemy do pokoju? Zjadłyśmy wszystko
-Ok :33 Zobaczymy co mamy w szafach-i pobiegłyśmy do pokoju

MIKE

-Jezu ja nie wierzę, że ona mnie pocałowała!-mówiłem o mało co nie skacząc ze szczęścia
-Fascynujące-mówił z totalną ignorancją John wtopiony w lekturę
-Wiesz co mógłbyś się chociaż trochę postarać o dziewczynę na bal. To czytanie książek żadnej mądrości ci nie da a raczej stracisz Lind i przyjaciółki-powiedziałem i pobiegłem do pokoju
-A no właśnie! Lind!

JOHN

Pobiegłem prędko do pokoju dziewczyn rzucając lekturę na podłogę
-Lind! Lind!-zdyszany zacząłem walić pięściami w drzwi dziewczyn-Lind!!
-Jejku spokojnie!-Alice otworzyła patrząc na mnie wzrokiem w stylu ''Omg ale z niego gamoń''
-Ja tu po Lind-mówiłem nie mogąc złapać oddechu
-Ok, ok już wołam. Spokojnie. Lindsay! Ktoś do ciebie-krzyknęłam
-Czy to jakiś książę z bajki lub coś w tym stylu?-zawołał głos z kuchni
-Nie to tylko John ,,Ah ta moja szczerość :33 xdd''
-Ok już lecę!-i z kuchni wyszła piękna, naturalna dziewczyna bez makijażu
-O jaaa-mówiłem z cieknącą ślinką i maślanymi oczami-Aleś ty piękna
-Dziękuję-odpowiedziała zarumieniona Lindsay-A po co przyszedłeś?
-Chciałem cię zaprosić na bal. Zechciałabyś pójść ze mną?-zapytał się
-Iiiiii!!! Tak, tak, tak!-nie mogłam powstrzymać emocji i rzuciłam mu się na szyję

2 godziny później

ALICE

O dziwo szybko upłynęły te 2 godziny i raptem zrobiła się 13.
-Matko Lind musimy się szykować!-i pobiegłam do toalety
Byłam w niej godzinę i od razu poszłam się malować, a za mną poszła do niej Lind
Wybrałam złoty cień do powiek, który podkreśli moje granatowe oczy, tusz do rzęs, różowy puder i malinowy błyszczyk. Postanowiłam zrobić sobie bardzo lekki makijaż. Ubrałam się w różową, błyszczącą suknię, rękawiczki pod kolor i złote buty na koturnie. Dodatkami była wielka, niebiesko-różowa kokarda wczepiona w mój kok, piękny złoty naszyjnik, kolczyki w kształcie kwadracików w srebrnej oprawie i czerwonym środku oraz kilka bransoletek. Byłam już gotowa na dzisiejszy bal. Gdy z łazienki wyszła Lind do pokoju wparowała Renesme. Oczywiście jak to ona z euforią w oczach wbiegła do łazienki.
-Pewnie spędziła wspaniały dzień ze swoim chłopakiem-powiedziała jakby usatysfakcjonowana
-Noo na pewno-odpowiedziałam
-A tak w ogóle fenomenalnie wyglądasz-powiedziała
-Eee dzięki-zarumianiłam się lekko-starałam się jakoś w miarę normalnie i naturalnie
-To ja też się tak ubiorę i umaluję ale na odwrót-powiedziała z uśmiechem
-Iiiii będziemy prawie takie same!-krzyknęłyśmy równocześnie
Lind dobrała różowy cień do powiek, który podkreśla jej błękitne oczy, tusz do rzęs złoty puder i cytrynowy błyszczyk. Ona także chciała mieć lekki makijaż. Ubrała złotą, lśniącą suknię, rękawiczki pod kolor i różowe buty na koturnie. Jej dodatkami była wielka, zielono-złota kokarda wczepiona w jej koka, piękny srebrny naszyjnik, kolczyki w kształcie serc w srebrnej oprawce i czerwonym środku oraz kilka bransoletek. Obie wyglądałyśmy niesamowicie. Chłopakom na pewno opadną szczęki. W końcu wyszła z łazienki Renesme. Ona pomalowała sobie oczy bardzo mocno fioletowym kolorem, użyła dużo tuszu do rzęs, różowego pudru i krwisto czerwoną szminkę. Zawsze się tak maluje. Ubrała bardzo rażącą sukienkę i czerwone szpilki bez żanych dodatków. Miała uczesanego wysokiego kucyka. Robiła się już godzina 16:40
-To co dziewczyny? Gotowe?-zapytałam
-Gotowe!-odpowiedziały równo
-To teraz trzeba tylko czekać na chłopaków-powiedziałam i usiadłyśmy
Po 5 minutach przyszli po nas trzej gentlemani. Każdy miał na sobie czarne garnitury i włosy w nieładzie. Mike miał czerwony krawat, John zielony a Leon niebieski. Wzięli nas pod ręce i zaczęliśmy schodzić po wysokich schodach. Ja z Mike'iem szłam pierwsza, za nami szli John i Lindsay, a za nimi Renesme i Leon.
-Pięknie wyglądasz-powiedział Mike
-E.. dziękuję-powiedziałam zawstydzona z rumieńcami na policzkach
Sala wyglądała wręcz fenomenalnie! Nie mam aż słów żeby ją opisać...

Hej nie wiem, czy to był długi rozdział, czy krótki :vv Sami oceńcie ^^ Pisałam go bardzo długo ale to wynagrodzenie dla was za to, że mnie tak długo nie było. No ale wiecie tak jak wspomniałam na początku mam strasznie dużo nauki i zajęć dodatkowych. Czasem nie mam czasu żeby w ogóle na kompa wejść więc wiecie :// Takie życie :// Posty będą najczęściej pojawiały się w weekendy :33 A więc mam nadzieję, że będzie wam się miło czytało :33 Pozdrawiam :33

Pandziaa Ema :3

niedziela, 15 listopada 2015

Dziękuję Wam ^^!

Hejka kochani!

Właśnie na moim blogu wybiło równe 109 wyświetleń ^^! Z tego powodu bardzo się cieszę. Za to chciałam Wam serdecznie podziękować! Ten blog to dla mnie bardzo dużo. Dzięki niemu odłączam się od rzeczywistości i wchodzę w świat fantazji. Każde 1 wyświetlenie to jeszcze większa chęć pisania nowych postów. Postaram się dzisiaj napisać jeszcze jakiś rozdział. Jeszcze raz dziękuję, że ze mną jesteście! Pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

Na tropie fistaszków cz. 2

ALICE

Zmęczone kilkunasto godzinną podróżą rzuciłyśmy się na łóżka
-Omg Alice opadam z sił. Nawet nie mam siły żeby dojść do łazienki-mówiła wykończona Renesme
-No ale trzeba się umyć-mówiłam
-Ok dziewczyny szybki prysznic i spać. Najwyżej rano umyjemy włosy-mówiła Lindsay i poszła do łazienki
-Jak tam z tobą i Leon'em?-spytałam się Renesme
-A no dobrze-odpowiedziała zawstydzona-A tyyy.. masz chłopaka?
-Nie, nie mam
-A no bo wiesz jutro jest bal-powiediziała-Przynajmniej krążą takie plotki
-Coo?!! Naprawdę?! Omg muszę się jakoś pięknie ubrać! Idę sobie coś wybrać!-krzyczałam z radości
-No ale wiesz.. trzeba przyjść z partnerami-powiedziała niepewnie
-Ale że co?! Ale czemu?
-No bo to bal i to chyba oczywiste-patrzyła na mnie wzrokiem takim, jakby zrobiła mi coś czego jej nigdy nie wybaczę
-Aha...-zrzedła mi mina
Ledwo to powiedziałam a z łazienki wyszła Lindsay.
-Wow kobieto ale szybko!-od razu poprawił mi się humor-tylko 30 minut!
-No wiem i ty też masz się w tyle ogarnąć bo dzisiaj mam zamiar zrobić babski wieczór-powiedziała z przebiegłym wzrokiem
-Ale będzie super!-powiedziałam i pobiegłam do łazienki
-Lindsay po takiej męczącej podróży chcesz jeszcze babski wieczór robić?-powiedziała zdziwiona i zmęczona Renesme
-Nie marudź! Najwyżej ty będziesz spać!-powidziała z niedoczekaniem w oczach
Po godzinie w końcu wyszłam z łazienki
-No nareszcie! Co tak długo?!-powiedziała z lekkim zdenerwowaniem Lindsay
-To bardzo szybko jak na mnie! Umyłam jeszcze włosy!-powiedziałam z satysfakcją
-Dobra mniejsza. Renesme powiedziała, że nie chce uczestniczyć w naszym wieczorze, i że będzie siedziała w łazience bardzo długo
-Iiiii-zapiszczałyśmy i rzuciłyśmy się na łóżko Lindsay...

MIKE

-I co chłopaki? Zaprosiliście już dziewczyny na bal?-zapytał Leon
-Ja jeszcze nie-odpowiedział zaczytany John
-Ja też ale mam zamiar się zapytać Alice-powiedziałem pewnie
-Ale kiedy? Ten bal jest jutro o 18-mówił Leon
-Zdążę jeszcze! Zobaczysz!
-No spoko. A John?
-Ja też zdążę-powiedział John
-A ty Leon zaprosiłeś?-zapytałem
-Eeeemmmm... jeszcze nie-i wybuchliśmy obaj śmiechem

ALICE

Ubrałyśmy się w nasze słodkie piżamy-króliki.
-Iiiii jesteśmy takie same!-piszczałam
-No wiem!-i zaczęłyśmy się tarzać po łóżku
-Co teraz robimy?-spytałam
-Hmmm... może makijaż na ślepo :D?
-Oooo tak, tak!!
Wyjęłam z mojej portmonetki kosmetyki
-Ok ja pierwsza-powiedziała Lindsay
-Ok. Najpierw weź podkład-powiedziałam
Wycisnęła go sobie na górę dłoni i zaczęła smarować mi twarz
-Ała nie po oczach!-powiedziałam próbując powstrzymać śmiech
-Dobra-mówiła mało co nie padając ze śmiechu-Ok a teraz cień do powiek
-O nie xDD!
Zaczęłą mnie malować po oczach nawet celnie jak na zasłonięte oczy
-No ale delikatniej xD!!
-Ok sory xDD-mówiła- A teraz tusz do rzęs
Zaczęła malować mi pod brwiami bo nie mogła trafić na rzęsy przez nieopanowany śmiech
-Ok teraz tylko szminka, puder i koniec
-Ok xdd ,,Boję się xdd'' 
Tak dokładnie malowała mi usta, że aż czułam szminkę pod nosem xDD Potem puder. Czułam go na powiekach. Bardzo gęsto...
-Dobra koniec bo tu umrę xD!-krzyczałam innym głosem
-Ok-powiedziała chichocząc-A teraz zdejmę sobie przepaskę
Zdjęła przepaskę i patrzyła na mnie z łzami w oczach
Ahahahahahaaha!!!! O boże ahahahaa! Ja nie wierzę! Haha jak tu chłopaki przyjdą to hahaha xDD! :'DD-śmiała się omało się nie dusząc
-Nie śmiej się tylko daj mi lustro!-wyrwałam je z jej ręki
-O mój boże! Jak ja wyglądam!-udawałam przerażoną
-O ludzie :'DDDD
-Ok teraz ja z ciebie robię maszkarę!!-i rzuciłam się na nią
                                                                ***
Po 20 minutach wyglądałyśmy prawie tak samo.
-Ok zaraz idziemy to zmyć xDD-powiedziałam stanowczo ze śmiechem
-Tak jest!-i zaczęłyśmy się śmiać
Po 10 minutach Renesme w końcu wyszła z łazienki.
-Ok dziewczyny ja idę spać. Bądźcie w miarę cicho-i przebrana w piżamę położyła się i od razu zasnęła
-Dobra Lindsay chodź to zmyć
-Ok
Zmyłyśmy nasz ''piękny'' makijaż i wróciłyśmy do pokoju.
-To co teraz robimy?-wypytywała się Lindsay
-Może top model :D?-zaproponowałam
-Pewnie!
-To ja pierwsza-powiedziałam i poszłam do części ''garderobowej''
Ubrałam się w buzkę Mike'a, którą schował mi do walizki (oczywiście była za duża ;pp), wielgachne koturny Renesme i spódnicę od mamy z wzorami w kwiaty sięgającą mi do kolan. Do tego dodałam jeszcze słomiany kapelusz z kokardką i piękne, lśniące perły. W końcu wyszłam do Lindsay. Wyglądałam na pewno przekomicznie bo strasznie się śmiała.
-Ok a teraz twoja kolej Lindsay :pp-zaśmiałyśmy się i usiadłam w mojej kreacji na łóżko
Lindsay ubrała się w bluzkę w czerwono-różową kratkę na guziki, długie spodnie swojego ukochanego i balerinki. Do tego doczepiła skrzydła wróżki swojej malutkiej siostrzyczki która dała jej je żeby ją pamiętała oraz założyła czapkę z napisem JUOLOLO (tak to specjalnie xdd)
-O boże hahaha xDD!!!-śmiałam się tak jakby to był mój ostatni uśmiech do końca życia.
Po jakiejś godzinie stwierdziłyśmy, że pójdziemy już spać. Potańczyłyśmy trochę i pośmiałyśmy się. Połaziłyśmy po fejsie itp.


Następnego dnia...


MIKE

,,Dobra Mike! Dasz radę! Trzeba ją tylko zaprosić na ten cholerny bal! To nie jest nic trudnego! Musisz się jej tylko zapytać.'' Próbowałem dodać sobie otuchy w myślach...




Tam tam, tam tam, tam tam! Beng! I macie kolejny rozdział kochani ^^ Musiałam go dzisiaj napisać bo inaczej pomysł by prysł! Może i krótki ale jest specjalnie zrobiony dla następnej części ^^! Mam nadzieję, że wam się spodoba <33 Miłego czytania życzę :** Pozdrawiam

Pandziaa Ema :3



sobota, 14 listopada 2015

Polecam serdecznie także bloga mojej kuzynki http://przygodyschroniskadolittle.blogspot.com/

Na tropie fistaszków cz. 1

ALICE


-No chodźcie bo się spóźnimy!-ciągnęłam za rękę dwie piękne wiewiórki
-No już idziemy Alice! Nie musisz nas ciągnąć!-powiedziała ze śmiechem Lindsay
-Ale pociąg jest za 5 minut a zanim wsiądziemy! I jeszcze mogą nam zająć miejsce! Wiesz jacy są teraz ludzie!-powiedziałam lekko zdenerwowana
-No w sumie-odpowiedziała Renesme i pobiegłyśmy ze śmiechem.
-Uff nareszcie, zdążyłyśmy-powiedziałyśmy zdyszane.
Szukałyśmy miejsca na którym siedzieli chłopcy. W końcu ich znalazłyśmy.
-Hejka-powiedziałyśmy równo do chłopaków.
-Hej-odpowiedzieli
-Ile można na was czekać?!-powiedział nasz przywódca zdenerwowany
-No niestety dziewczyny się tak wlokły, że...
-Nie skomentujemy tego :pp
-Prawie do nas jakieś dresy się dosiadły...-mówił Mike
-Taa nie zauważyli nas -.- .-.-dokończył wypowiedź Mike'a John
-Taa...-powiedziałam próbując powstrzymać chichot.

RENESME

Ledwo weszłam do przedziału a mój ukochany wziął mnie na kolana. Przytuliłam go bardzo mocno. ,,On jest taki słodki :33 Może dam mu buziaka? Nie, nie dam. Nie przy wszystkich. Chociaż. A jeśli zwątpi w moją miłość jeśli tego nie zrobię :c?'' Zadręczałam się myślami. ,,No dobra! Przełamię się! Zrobię to!'' Zeszłam mu z kolan i pocałowałam w policzek. ,,Pewnie się rumienię, pewnie się rumienię! Przestań się rumienić kobieto!'' Walczyłam ze sobą. ,,Ok chyba mi się udało. Może coś powiem żeby się tak nie patrzyli''
-Emmm.. Jak tam w waszych związkach?-zapytałam niepewnie
-Eeee.. eeeemmmmm.......-mówili John i Lindsay
-Nie jesteśmy w związku-powiedzieli jednocześnie Mike i Alice

MIKE

,,Może kiedyś Alice, może kiedyś'' Rozmarzałem sobie
                                                                      ***
HOLLYWOOD!-krzyknął komendant
-Omg, omg! To już tu! Jejku!! Iiiiiii!!!!!! Pierwszy raz jestem w tym zjawiskowym mieście-skakała mało nie upadając i piszcząc Alice
-Spokojnie Aluś-powiedziałem opiekuńczo-Bo jeszcze sobie zrobisz krzywdę
-Eeem tak sorka-próbowała powstrzymać swoje zarumienienie
W końcu pociąg zatrzymał się na peronie. Wzięliśmy walizki dziewczyn wpakowane wcześniej przez nas do pociągu.
-Matko Alice co ty nosisz w tych walizkach?! I czemu ich aż tyle?!!
-No co. Ciuchy, moje rzeczy itp. I tak to bardzo mało walizek bo tylko 9. Nawet połowy moich rzeczy nie spakowałam
-Omg o.O Ja mam tylko 1 i ledwo co spakowaną xDD ,,Wtf o.O xDD''
-Nie mam pojęcia jak tam zmieściłeś swoje rzeczy no ale ja jestem dziewczyną nie zapomnij
-No w sumie ;pp
Wreszcie wyszliśmy z pociągu. Strasznie tam śmierdziało. Wyszliśmy z peronu.Teraz trzeba było tylko czekać na taxówkę.

LINDSAY

,,No ileż można czekać na tą taxówkę?!'' myślałam. ,,Jakoś nie mam ochoty mówić czegokolwiek. Nie mam pojęcia czemu. Ostatnio stałam się taka jakby.. cicha?'' Ledwo o tym pomyślałam i ktoś stojący za mną objął mnie w pasie
-Ey a co ty taka cichutka jak myszka dzisiaj?-zapytał dobrze mi znany głos.. to był John, mój kochany.
-A nic, nic. Zamyśliłam się-uśmiechnęłam się lekko
-O taxi przyjechało-powiedziała moja sis
-No nareszcie-powiedziała zanudzona Renesme w objęciach swojego Leona
-Witam małych państwa-powiedział dziadzio :DD
-Emm.. witamy-powiedział Mike z miną w stylu are you fucking kidding me xd
-Na jaką ulicę was zawieźć?-powiedział z uśmiechem ukrytym pod wąsem
-Na ulicę Boulevard 4c gdzie jest ten hotel ,,Star'' 5 gwiazdkowy-powiedziałam stanowczo
-Oczywiście. Ile osób i walizek?
-Osób 6 a walizek 30
-To będzie 36 zł
-Ok składka 6 zł
Zapłaciliśmy a pan starszy pochował nasze walizki. Nie mam pojęcia czemu wszyscy mówią, że jesteśmy tacy mali. Jesteśmy jedną z większych ras wiewiórek...

JOHN

No i ruszyliśmy. Mijaliśmy po drodze piękne budynki. Była już 18 a jak to w zimie już ciemno. Światła świeciły się pięknie na żółto, fioletowo i granatowo. Jechaliśmy tak dobre pół godziny. Ale nie było nam nudno bo były piękne widoki. Mike i Alice siedzieli z przodu. Mike trzymał ją na kolanach i patrzyli przez okno. Ja tak samo siedziałem z Lindsay a Leon z Renesme. Było wspaniale. W końcu dojechaliśmy. Hotel już na pierwszy rzut oka wydawał się niesamowity.

ALICE

-O matko dziewczyny jak tu pięknie!-krzyknęłam i od razu pobiegłyśmy do środka
W środku hotelu aż błyszczało. Były piękne kwarcowe schody na wyższe piętro. W ścianach były powkładane sztuczne kamienie szlachetne. Wszystko tak cudownie połyskiwało! Na lewo od wejścia była sala balowa z pięknym żyrandolem. Był wysadzany prawsziwymi diamentami! Tak powiedziała nam recepcjonistka :33. W rogu stał stół na przekąski i kilka kanap. Obok były schody prowadzące na pięterko. Naprzeciw stała mała scena przeznaczona dla króla i królową balu. Kiedy oczy lśniły nam z zachwytu w końcu podszedł do nas boy hotelowy z naszymi bagarzami i chłopakami. Powiedział, że zaprowadzi nas do naszych pokoi i odłoży nasze walizki.
-Omg, omg!! Nie wierzę, że tu jestem!! Iiiii!!!-mówiłam cicho ale słyszalnie dla ekipy
-No ja też-mówiła Renesme
W końcu boy otworzył drzwi naszego pokoju i ujrzałyśmy coś w co nie mogłyśmy uwierzyć. Zobaczyłyśmy 3 pięknie pościelone łóżka. Kołdry były białe z pięknymi fioletowymi kwiatami. Ściany miały kolor ciepłego beżu. Szafy są zrobione z drewna brzozowego. Jest tu także stół, czerwona kanapa i wielka plazma. Jest to część salonowa. Potem jest kolejna część czyli część kuchenna. Jest tam blat, lodówka, kuchenka i zlew z zimną i ciepłą wodą. Bardzo przyjemna kuchnia jak na hotele. Tutaj ściany są zrobione z kafelek. Po prawej od kuchni jest łazienka. Bardzo duża. Jest w niej wanna i prysznic. Widać w niej bardzo zadbany kibelek i umywalkę :DD Ogólnie jest piękna. Można powiedzieć, że nasz pokój jest podzielony na 5 części. Sypialną, salonową, kuchenną, łazienkową i.. garderobową xD? Nwm jak to nazwać :pp Chłopaki mają tak samo tylko ich kołdry są całe zielone...


Wooow! Nie było pewne czy jutro będzie rozdział a tu dzisiaj! Wyrobiłam się! Jest 23:32 :pp Jeah :D! Pisałam go 5 godzin >.< A się zmęczyłam xdd No to nie wiem co tu się jeszcze więcej mogę rozpisywać :D Macie 1 część ,,Na tropie fistaszków'' ^^ Pozdrawiam

Pandziaa Ema :3


Co nieco o głównych bohaterach

Nie mam co tu dużo pisać więc zacznijmy ;33

MIKE

Siemka. Nazywam się Mike (czyt. Majk ;pp). Jestem przywódcą ekipy. Jestem wiewiórką. Moje pełne imię to Michael (czy. Majkel xdd) Straff (taa dobrze czytasz xD), ale wolę jak się do mnie mówi Mike. Nienawidzę mojego pełnego imienia! Straaaszne jest. Ale może opowiem coś o sobie. Moi rodzice, a właściwie mój tata mieszka w Anglii. Mama zginęła w niewiadomych okolicznościach. Mnie zaś z Anglii zabrali do Polski. Fajny kraj :) Jestem bardzo odważnym i stanowczym wiewiórem. Kiedy mi się coś nie podoba od razu to zmieniam. Nigdy nie daję się załamać. Moim ulubionym kolorem jest czerwony <33. W ekipie jest taka jedna, słodka pani <3 Nazywa się Alice Carmeen i także pochodzi z..
-Ekhemm. Czy mogłabym sama się przedstawić -.-...?
-Eemm tak, tak xdd. ,,Chyba się wkurzyła :'(''

ALICE

Hejka :3. Nazywam się Alice. Jestem zastępcą przywódcy ekipy :3. Także jestem wiewiórką ale niektórzy mówią na mnie wiewióretka >.<. Nienawidzę jak ktoś tak o mnie mówi ;pp. Moje pełne imię to Alice Carmeen jak dowiedzieliście się od naszego kolegi -.-
-:( :(
Moi rodzice mieszkają w Anglii. Mam obydwu ^^ Czasem ich odwiedzam. Mnie, tak jak Mike'a zabrali do Polski. Mi się tu podoba ^^ Bardzo :33 Jestem bardzo giętka i wysportowana co jest bardzo ważne u wiewiórek :3 Głównie zajmuję się sportem, tańcem i śpiewaniem :3 Kocham to robić <33. Moim ulubionym kolorem jest różowy :3 Jest taki sweetaśny ^^ <33 A więc pozdrawiam was słonka i lećcie teraz do John'a ^^

JOHN

Witam was ludzie. Nazywam się John. Jestem chyba jedyną osobą z ekipy z całym mózgiem >.<
-Ej!
-Pff -.-
-Też mi coś -.-
-Eee... .-.
-...
Ok, ok koniec bulwersu! xddd. No też jestem wiewiórką, nie :pp. Moje pełne imię brzmi Johny Lou. Moi rodzice już dawno umarli :cc Jestem najstarszy z ekipy bo mam 18 lat a nasi kochani zakochani nie powiedzieli ile mają :pp.
-Coo xD?! Co ty pierdzielisz stary xDD? A się uśmiałem :'D No ja mam 17 lat :pp
 -John nwm może mówisz o Mike'u ale nie o mnie.
-,,:(''
-Ja również 17 :3 ^^
Moglibyście mi ciągle przestać przerywać?
[Wszyscy]-Sorka
Urgh!!
[Wszyscy]-Hyh xdd
A więc. Jestem bardzo mądry. W sumie we wcześniejszym zdaniu źle się wyraziłem. Jestem JEDNĄ z DWÓCH osób, które mają cały mózg :p :DD Głównie zajmuję się nauką i czytaniem książek. Nienawidzę sportu i wygibasów! Brrrr. Sama myśl o tym, że mógłbym tak skakać przyprawia mnie o dreszcze. Jestem głową myślenia w tej grupie ale strateg nie potrafię obmyślać :pp A teraz przejdźmy do Lindsay <33
-Hahah :DD
-Urgh to wcale nie ja napisałem! Nie .-.
-[Wszyscy (oprócz Lindsay)] Tak tak, na pewno :pp
-Urgh!!!
-[Szept] Tak on się szybko wkurza xdd

LINDSAY

Hello ^^ Mam na imię Lindsay. Mam 18 lat ale jestem młodsza od John'a >.< Także jestem bardzo mądra. Lubię kolor żółty i złoty :3 Mam obsesję na punkcie czytania książek o mitologii :DD Lubię gimnastykę, sport i ,,wygibasy''. Moje pełne imię brzmi Lindsay Carmeen. Tak moją siostrą jest Alice <33 Koffam cię sis :**
-Ja ciebie też paruffko <33
Wyglądamy razem pięknie na scenie <33
-No ba <333
Mam włosy koloru blond, tak ja Alice :DD Jestem bardzo wysoka i szczupła a Alice jest średnia i chuda. Taka sexy <33 xd Przejdźmy do Leon'a

LEON

Siemka :33 Nazywam się Leon Straff. Jestem bratem Mike'a. Lubię jeść i skakać. Nie jestem taki chudy ale no xdd. Mam 16 lat. Moje włosy są ciemno brązowe tak jak mojego brata. On jest bardzo wysportowany i ma kaloryfer. Też bym chciał mieć, chociaż. Nie ważne xdd Nie mam co jeszcze pisać więc przejdźmy do najsłodszej istoty na ziemi czyli Renesme <333

RENESME

Hejka misiaki <33 Nazywam się Renesme Lou. Jestem siostrą John'a. Zawsze staje w mojej obronie <33 Ja też nie jestem najchudsza no ale ;DD. Mam jasno brązowe włosy tak jak mój brat. Lubię jeść, gotować i skakać <3 Mam masę przepisów zapisanych w mojej własnoręcznie pisanej książce kucharskiej. Mam 16 lat. Nie wiem co jeszcze napisać więc pozdrawiam <33!



I jak się podoba? Mam nadzieję, że miło wam się będzie to czytało ^^ Jednak się na dzisiaj wyrobiłam <33 Nie obiecuję, że jutro będzie jakiś rozdział ale może ;33 Pozdrawiam serdecznie ^^


piątek, 13 listopada 2015

Wstęp ^^

Witajcie kochani ^^!

To ja-Pandziaa Ema :**. To jest mój nowy blog, na którym głównie będę opisywała przygody zwierzątek. Myślę, że będzie ciekawie :33. Nie mam jeszcze nazwy tytułowej dla tych przygód ;33 Jeśli chcecie możecie napisać w komentarzu :33 Ale.. wszystko okaże się w praniu xdd Nwm co mogę jeszcze napisać :pp Nie jestem dobra w rozwinięciach xdd Ok to mam nadzieję, że wam się spodoba ;33 Pierwsza część może pojawić się jutro lub w niedzielę. To się okaże :33 A więc pozdrawiam ;33

Pandziaa Ema :33