ALICE
Wstałyśmy strasznie niewyspane. Wydawało nam się, że jest jakoś około 6.
-O Boże która godzina?-zapytała zaspana Lindsay
-No mi się wydaje, że około 6-odpowiedziałam równie zaspana
-To sprawdźmy-powiedziała-10?!!!-krzyknęła
-Jezu! Niemożliwe!-i szybko zerwałyśmy się z łóżka
-Ok szybkie ogarnięcie i na dół!-powiedziała stanowczo Lindsay
-Ej a tak w ogóle gdzie jest Renesme?-zapytałam wybierając się do łazienki
-Eeee... nie wiem-powiedziała lekko zmieszana Lindsay
(Pewnie zastanawiała się co na siebie włożyć xdd)
-Ok ja lecę-i wbiegłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic a włosy umyłam w 10 minut :oo Wow. Nigdy mi to tak krótko nie zajmowało :o Zajęło mi to około 30 minut ^^
-Ok teraz ja i marsz na śniadanie!
-Ok szybkie ogarnięcie i na dół!-powiedziała stanowczo Lindsay
-Ej a tak w ogóle gdzie jest Renesme?-zapytałam wybierając się do łazienki
-Eeee... nie wiem-powiedziała lekko zmieszana Lindsay
(Pewnie zastanawiała się co na siebie włożyć xdd)
-Ok ja lecę-i wbiegłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic a włosy umyłam w 10 minut :oo Wow. Nigdy mi to tak krótko nie zajmowało :o Zajęło mi to około 30 minut ^^
-Ok teraz ja i marsz na śniadanie!
30 minut później
Umalowane już i ubrane postanowiłyśmy wyjść na śniadanie. Ledwo chwyciłyśmy za klamkę a do pokoju wparowali Mike i John
-Eee...ymmm..hej-powiedział zakłopotany Mike-No bo ja ten... eee....Alice..chciałbym cię zaprosić na dzisiejszy bal który rozpocznie się o 17. Czy zechciałabyś ze mną pójść?
-No oczywiście-oczy mi zabłysnęły-Bardzo chętnie-pocałowałam go w policzek i poszłam na dół
LINDSAY
Patrzyłam zawiedzionym wzrokiem na John'a z nosem w książce. ,,Ehh..wiedziałam, że mnie nie zaprosi :( On zawsze taki był. Dla niego ważne są tylko książki''-zadręczałam się w myślach. Czułam jakby serce krajało mi się na pół. ,,Nie.. nie dam się swoim emocjom''-zrobiłam poważną minę próbując powstrzymać łzy i wyszłam z pokoju żeby dogonić Alice. Spotkałyśmy się na śniadaniu. Podobno ten hotel robi tak, że śniadania i kolacje je się u nich a jak się chce to można u siebie w pokoju robić sobie obiad. Ale to nieobowiązkowe bo oni również oferują obiad :33. Patrzyłam w talerz z płatkami zamyślona
-Lind wszystko ok?-zapytała zmartwiona Alice
-Ee tak, tak-zerwałam się
-Nie kłam! Przecież cię znam! Mów co się stało!-powiedziała opiekuńczo i stanowczo Alice
-Nie, nie ważne-powiedziałam spuszczając wzrok w dół
-No powiedz!
-No bo..-nie mogłam z siebie wydusić ani słowa-Bo..-próbowałam-John nie zaprosił mnie na bal-w końcu mi się udało
-Oj skarbuś. Nie przejmuj się tym gamoniem. Przecież wiesz jaki z niego romantyk-powiedziała próbując mnie pocieszyć
-Taa romantyk dla swoich książek-powiedziałam sarkastycznie
-Wiesz co? Powiem mu, że jeśli będzie czytał tyle książek to mu się skleroza rozwinie tak bardzo, że będzie zapominał wstawać rano-powiedziała z uśmiechem
-Naprawdę?-zapytałam z poprawionym humorem
-Naprawdę!-i się przytuliłyśmy
Rozmawiałyśmy o tym, co założymy na bal kiedy nagle zauważyliśmy Leon'a i Renesme idących za rękę.
-Ooooo to tutaj się Ren podziała-powiedziała z przebiegłym uśmiechem Alice
-Nooo-powiedziałam-Może idziemy do pokoju? Zjadłyśmy wszystko
-Ok :33 Zobaczymy co mamy w szafach-i pobiegłyśmy do pokoju
MIKE
-Jezu ja nie wierzę, że ona mnie pocałowała!-mówiłem o mało co nie skacząc ze szczęścia
-Fascynujące-mówił z totalną ignorancją John wtopiony w lekturę
-Wiesz co mógłbyś się chociaż trochę postarać o dziewczynę na bal. To czytanie książek żadnej mądrości ci nie da a raczej stracisz Lind i przyjaciółki-powiedziałem i pobiegłem do pokoju
-A no właśnie! Lind!
JOHN
Pobiegłem prędko do pokoju dziewczyn rzucając lekturę na podłogę
-Lind! Lind!-zdyszany zacząłem walić pięściami w drzwi dziewczyn-Lind!!
-Jejku spokojnie!-Alice otworzyła patrząc na mnie wzrokiem w stylu ''Omg ale z niego gamoń''
-Ja tu po Lind-mówiłem nie mogąc złapać oddechu
-Ok, ok już wołam. Spokojnie. Lindsay! Ktoś do ciebie-krzyknęłam
-Czy to jakiś książę z bajki lub coś w tym stylu?-zawołał głos z kuchni
-Czy to jakiś książę z bajki lub coś w tym stylu?-zawołał głos z kuchni
-Nie to tylko John ,,Ah ta moja szczerość :33 xdd''
-Ok już lecę!-i z kuchni wyszła piękna, naturalna dziewczyna bez makijażu
-O jaaa-mówiłem z cieknącą ślinką i maślanymi oczami-Aleś ty piękna
-Dziękuję-odpowiedziała zarumieniona Lindsay-A po co przyszedłeś?
-Chciałem cię zaprosić na bal. Zechciałabyś pójść ze mną?-zapytał się
-Iiiiii!!! Tak, tak, tak!-nie mogłam powstrzymać emocji i rzuciłam mu się na szyję
2 godziny później
ALICE
O dziwo szybko upłynęły te 2 godziny i raptem zrobiła się 13.
-Matko Lind musimy się szykować!-i pobiegłam do toalety
Byłam w niej godzinę i od razu poszłam się malować, a za mną poszła do niej Lind
Wybrałam złoty cień do powiek, który podkreśli moje granatowe oczy, tusz do rzęs, różowy puder i malinowy błyszczyk. Postanowiłam zrobić sobie bardzo lekki makijaż. Ubrałam się w różową, błyszczącą suknię, rękawiczki pod kolor i złote buty na koturnie. Dodatkami była wielka, niebiesko-różowa kokarda wczepiona w mój kok, piękny złoty naszyjnik, kolczyki w kształcie kwadracików w srebrnej oprawie i czerwonym środku oraz kilka bransoletek. Byłam już gotowa na dzisiejszy bal. Gdy z łazienki wyszła Lind do pokoju wparowała Renesme. Oczywiście jak to ona z euforią w oczach wbiegła do łazienki.
-Pewnie spędziła wspaniały dzień ze swoim chłopakiem-powiedziała jakby usatysfakcjonowana
-Noo na pewno-odpowiedziałam
-A tak w ogóle fenomenalnie wyglądasz-powiedziała
-Eee dzięki-zarumianiłam się lekko-starałam się jakoś w miarę normalnie i naturalnie
-To ja też się tak ubiorę i umaluję ale na odwrót-powiedziała z uśmiechem
-Iiiii będziemy prawie takie same!-krzyknęłyśmy równocześnie
Lind dobrała różowy cień do powiek, który podkreśla jej błękitne oczy, tusz do rzęs złoty puder i cytrynowy błyszczyk. Ona także chciała mieć lekki makijaż. Ubrała złotą, lśniącą suknię, rękawiczki pod kolor i różowe buty na koturnie. Jej dodatkami była wielka, zielono-złota kokarda wczepiona w jej koka, piękny srebrny naszyjnik, kolczyki w kształcie serc w srebrnej oprawce i czerwonym środku oraz kilka bransoletek. Obie wyglądałyśmy niesamowicie. Chłopakom na pewno opadną szczęki. W końcu wyszła z łazienki Renesme. Ona pomalowała sobie oczy bardzo mocno fioletowym kolorem, użyła dużo tuszu do rzęs, różowego pudru i krwisto czerwoną szminkę. Zawsze się tak maluje. Ubrała bardzo rażącą sukienkę i czerwone szpilki bez żanych dodatków. Miała uczesanego wysokiego kucyka. Robiła się już godzina 16:40
-To co dziewczyny? Gotowe?-zapytałam
-Gotowe!-odpowiedziały równo
-To teraz trzeba tylko czekać na chłopaków-powiedziałam i usiadłyśmy
Po 5 minutach przyszli po nas trzej gentlemani. Każdy miał na sobie czarne garnitury i włosy w nieładzie. Mike miał czerwony krawat, John zielony a Leon niebieski. Wzięli nas pod ręce i zaczęliśmy schodzić po wysokich schodach. Ja z Mike'iem szłam pierwsza, za nami szli John i Lindsay, a za nimi Renesme i Leon.
-Pięknie wyglądasz-powiedział Mike
-E.. dziękuję-powiedziałam zawstydzona z rumieńcami na policzkach
Sala wyglądała wręcz fenomenalnie! Nie mam aż słów żeby ją opisać...
Hej nie wiem, czy to był długi rozdział, czy krótki :vv Sami oceńcie ^^ Pisałam go bardzo długo ale to wynagrodzenie dla was za to, że mnie tak długo nie było. No ale wiecie tak jak wspomniałam na początku mam strasznie dużo nauki i zajęć dodatkowych. Czasem nie mam czasu żeby w ogóle na kompa wejść więc wiecie :// Takie życie :// Posty będą najczęściej pojawiały się w weekendy :33 A więc mam nadzieję, że będzie wam się miło czytało :33 Pozdrawiam :33
Pandziaa Ema :3