niedziela, 14 lutego 2016

Odskocznia cz. 1

Hejka. Dzisiaj jest ta obiecana odskocznia. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Więc bez dłuższego przeciągania zacznijmy.

NARRATOR

Alvin biegł za Szymonem, bo ten zabrał mu tajemniczy liścik.
-Szymek oddawaj to!-krzyczał zdenerwowany Alvin
-Nie ma mowy!-powiedział Szymek i zrobił unik. Alvin uderzył w nogę od stołu
Pobiegł dalej i schował się za kanapą
-No no, co my tu mamy?-mówił przebiegle Szymek-Do Britt-zaczął czytać liścik pisany skośnym pismem Alvina

                                                                        Droga Brittany!
Może to być trochę dziwne i i takie... no dziwne ale chciałbym się zapytać czy czy.. no wiesz ten.. no.. Aj no czy będziesz moją Walentynką? No bo wiesz no ten.. no bo ja cię bardzo.. lubię i i.. może pójdziemy do kina albo albo.. na lody? Tak! Znam taką fajną budkę i znam tego pana.. A może będziesz chciała iść na przykład.. no nie wiem... do maca? Jest promocja! Ci, którzy przyjdą o 5:00 do zestawu cola+hamburger mają gratis małe frytki. Opłaca się, nie? Albo może do restauracji? Byłem ostatnio w takiej zarąbistej knajpie! Nie wiem gdzie moglibyśmy jeszcze pójść. Może spotkamy się dzisiaj o 17:00 przy sklepie spożywczym? Kupię przy okazji sałatę i banany. No to ten mam nadzieję, że się zgodzisz i papa
                                                                                                                                                          Alvin

-O stary!-powiedział rozszerzając oczy Szymon-Ty naprawdę chciałeś jej to wysłać?-mówił z niedowierzaniem
-Nie to tylko tak na żarty!-powiedział All i wyrwał Szymkowi kartkę
-Nauczyć cię jak się gada z dziewczynami?-zapytał Szymon
-Noo..-odpowiedział Al

BRITTANY

-Dzisiaj Walentynki-powiedziała uśmiechając się do mnie Żaneta-Wybierasz się gdzieś
-Wiesz co, nie. Siedzę w domu-powiedziałam lekko spuszczając głowę
-Niemożliwe. Ja idę z Szymonem do kawiarni. Alvin cię nie zaprosił?-zdziwiła się Żan
-Co? Nie. A niby czemu Alvin? Pff.. A czemu nie ktoś inny?-zapytałam z mieszanymi uczuciami
To tak jakbym udawała idiotkę. Dziwny głos z domieszką śmiechu, ''zdziwienia'' i ''zdenerwowania''. Ale co ja poradzę? Łatwo mnie rozszyfrować. W głębi duszy czułam ból ale starałam się tego nie okazywać. Przecież nie chciałam zmuścić sióstr, żeby przeze mnie, przez mój głupi humorek miło nie spędziły tego dnia.
-Nie martw się na pewno cię zaprosi-Eleonora podeszła do mnie i objęła
-Britt wiem, że umiesz świetnie ubierać i malować. Czy mogłabyś mi pomóc coś wybrać, zrobić?-zapytała Żan zaglądając do szafy
-No pewnie-powiedziałam i podniosłam się z łóżka. Poprawił mi się nieco humor.
-Ok to najpierw skoczę pod prysznic-powiedziała i zniknęła w progu łazienki
Podeszłam do szafy Żan. Prawie wszystko miała w kolorze lawend, ciemnego fioletu i wszystkich jego odmian. Grzebałam w niej trochę aż znalazłam piękną sukienkę. Była ona w kolorze lawendy, przekrawał ją ciemno-fioletowy pasek ze złotą zapinką po środku. Góra sukienki miała jasnoróżowe kropki a kołnierzyk był wysoki. Dół był falisty. Jak zwykła spódnica wyjściowa. Cała sukienka była zapinana z tyłu przy karku.
-Wow zobacz jaka śliczna!-powiedziałam
-No bardzo ładna-odpowiedziała Eleonora
Żan właśnie wyszła z łazienki w lawendowym szlafroku z wysuszonymi włosami.
-Właśnie dobrałyśmy ci strój-powiedziałam zadowolona
-To jedna z moich ulubionych sukienek. Myślisz, że mu się spodoba?-zapytała
-No jasne!-odpowiedziałyśmy chórkiem z Eleonorą.
Żaneta się przebrała i teraz był czas na włosy i makijaż.
-Ok zepniemy ci włosy w koka, oczy pomalujemy lawendowym cieniem, policzki lekkim różem, usta różowym błyszczykiem i rzęsy czarnym tuszem
-Ok-powiedziała ucieszona Żan
Zabrałyśmy się z Ellą do roboty, Po około 20 minutach Żaneta była już gotowa do wyjścia. Założyła do tego swój komplet: złote kolczyki i naszyjnik w kształcie 2 serc. Na lewej ręce miała oczywiście swój nowy zegarek. Była już 15:00. Wybiegła więc zakładając na nos okulary.
-No i wyleciał ptaszek z gniazda-zaśmiałam się i przybiłyśmy piątki.

ALVIN

Napisałem z pomocą Szymona całkiem niezły list. Najpierw na brudno, a potem na czysto:

                                                                            Droga Brittany!
Chciałbym Cię zapytać, czy zostaniesz moją Walentynką? Jeśli tak to spotkajmy się przy naszym drzewie! Wybierzemy się do restauracji lub kina. A jeśli będziesz chciała to do obydwu tych miejsc. Będę na Ciebie czekał o 17:00. Mam nadzieję, że przyjmiesz tą propozycję. Pozdrawiam
                                                                                                                                                         Alvin
Chciałem jeszcze raz podziękować szymonowi, ale on pospiesznie wybiegł z domu w garniturze. Pewnie idzie na randkę z Żanetą. Na pewno...
-Teo! Teo chodź tutaj!-zawołałem
Teodor przyszedł. Musiałem go o coś prosić.
-Teo mógłbyś coś dla mnie zrobić?-zapytałem-Zapukaj do drzwi dziewczyn, daj tą kartkę pod drzwi i szybko się gdzieś schowaj
-Ok! Chciałem iść do Eli, żeby ją zaprosić na jakieś ciastko
-To skoro tak to powiedz, że mają jakiś list przed drzwiami-powiedziałem
-Spoko-uśmiechnął się Teo i poszedł się uczesać
Pobiegłem po schodach do swojego pokoju i wyjąłem róże, czekoladki i misia. Mam nadzieję, że jej się spodoba. Położyłem wszystkie rzeczy na łóżku czekałem tylko na 17...

                                                                                ***
Nadeszła 17:00. Czekałem pod naszym drzewem, tak jak obiecałem w liście. Były na nim wyryte inicjały S+Ż oraz T+E. Nie było tam jednak jeszcze A+B. A może to lepiej? Może to ma jeszcze poczekać, zanim będą tam wyryte inicjały? Oby... Około 17:10 zjawiła się Britt. Wręczyłem jej prezenty. Ona pocałowała mnie w policzek i podziękowała. Poszliśmy na początku do kina na film ,,Romeo i Julia''. Był to jedyny film a nie kreskówka, który grali w niedzielę. Po filmie wstąpiliśmy do restauracji na kolację. Kelner był bardzo miły. Gdy było już około 21:00 poszliśmy do całodobowej lodziarni i wzięliśmy sobie po 2 gałki lodów czekoladowych i truskawkowych.

                                                                               ***
Gdy doszliśmy do jej domu zadowoleni przytuliliśmy się i rozeszliśmy. To był najlepszy wieczór w moim życiu!


Mam nadzieję, że ten pierwszy odcinek Odskoczni się wam spodobał. Jak już pewnie zauważyliście jest ona o popularnych wiewiórkach! Będą się pojawiały różnie. Nie mam co więcej pisać. Jeszcze raz życzę wam szczęśliwych Walentynek i dobranoc ;DD A więc pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

                                                                          

Szczęśliwych Walentynek!

14 listopada.. Walentynki czy powstanie Armii Krajowej? Wy oceńcie. Spędzacie Walentynki sami? Nie martwcie się. Narzekacie? Lepiej się nad tym zastanowić ponieważ wiele osób nie ma Mamy na Dzień Matki i Taty na Dzień Ojca. Wystarczy czekolada, kakao i jakiś film ;3 Coś co lubicie i możecie nawet miło spędzić Walentynki w samotności. A może wy zróbcie komuś niespodziankę? To wszystko od was zależy. Dobra, koniec kwaszenia.. Chcę wam po prostu życzyć szczęścia i żebyście się nie smucili. Może mały wierszyk?

W dniu świętego Walentego
nic nie może dziać się złego.
Nikt nie może się dziś złościć,
bo to nadszedł dzień miłości.

Sorki, że taki trochę ponury post ale jestem nie w humorze. A więc pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

sobota, 13 lutego 2016

Na tropie fistaszków cz. 6

Hej. Dzisiaj zaprezentuję Wam dalszą część 31.12,15r. :D I chciałam poprawić kilka błędów, które popełniłam w poprzednim rozdziale. Chodziło o to, że dziewczyny były gotowe po 1 godzinie i ich stroje różniły się tylko kolorami. Mam nadzieję, że ten mały błąd nie uprzykrzył Wam czytania xd A więc przejdźmy do rozdziału ;D

31.12.2015r. 

ALICE

Ich pokój był wystrojony różnokolorowymi serpentynami i balonami. Rozciągały się one przez całą oś pokoju. Były w każdym nawet najmniejszym kącie. Dałyśmy im serpentyny a oni powiesili je na wieszakach, szafach i na nogach stołu. Ta.. ci chłopacy... Tacy ,,pomysłowi'' xd. Ale wróćmy. Balony powiesili jeszcze na serpentynach tam, gdzie ich nie było. Oczywiście pod stół też je dali. Na szafkach były 2 miski z owocami. Bo oni jak nam powiedzieli chcą się odżywiać zdrowo. Pomijając fakt, że na stole było pełno alkoholu, win, szampanów i kilka paczek chipsów to bym imi uwierzyła. Prawie... Na łóżku stało radio z przyszykowanymi płytami obok. 
-To co dziewczyny. Balujemy?-zapytał z przebiegłym uśmiechem Mike
-Ja zawsze na Sylwestra muszę usiąść i pooglądąć telewizję.-powiedziałam
-No spoko. A na jakim kanale?-spytał Mike
-Na każdym.-mówiłam
Byłam trochę taka smutna. Nie wiem czemu. Tak po prostu. Bez żadnego powodu.
,,Ehh chyba muszę się ogarnąć. Wiem, że oni mnie znają bardzo dobrze i zawsze będą wiedzieli kiedy jestem smutna''-wlepiłam na swoją twarz sztuczny uśmiech.
-No to... może w tym roku się powstrzymam... Może-powiedziałam
-Nie wiem jak wy ale ja idę się już trochę porozgrzewać-wtrącił John-W tym roku ja jestem DJ'iem
-O nie, nie ma mowy!-krzyknął niespodziewanie Leon-Byłeś w tamtym roku! Teraz moja kolej!
-No chyba ci się coś pomyliło-powiedział obojętnie John-Jesteś za młody
-Ah tak!?
-Tak!
-Rzucasz mi wyzwanie?-krzyknął Leon widocznie wkurzony. Już miał się rzucić na John'a ale ja zainterweniowałam.
-E, e, e! Chłopaki, spokój! Przez was zaraz będziemy mieć gównianego Sylwestra! Pierwszy raz i najprawdopodobniej jedyny spędzam go w tak wirafinowanym hotelu więc chciałabym, żeby był niezapomniany! A jeśli wy macie to popsuć to ja idę!-powiedziałam lekko poddenerwowana
-Ok, ok, spoko. Czyli z tego wynika, że ja dzisiaj DJ'uję.-powiedział Mike
-Nie!-krzyknęli chórem Leon i Josh
-Nie ma gadania.-powiedział stanowczo Mike-Skoro macie się kłócić jak pięcio latki to proszę bardzo, chętnie posłucham i popatrzę
-Dobra może już nie psujmy sobie humoru i zacznijmy tą imprezę-powiedziała Ren znudzona
Podeszłam więc do radia i włożyłam płytę. Odtworzyłam ją i zaczęła grać muzyka typowo imprezowa. Lind, która jako jedyna miała uśmiech na twarzy zaczęła tańczyć. Próbowała trochę to wszystko rozkręcić. Pociągneła więc za rękę John'a. Od razu poprawił mu się humor. Tańczyli ze sobą i wydawało mi się, że są najlepszą parą tancerską w całym Hollywood.. Nie... Co ja gadam! Na całym świecie! Ale ta myśl zniknęła od razu kiedy Mike do mnie podszedł
-Mogę prosić do tańca?-zapytał
-No pewnie-czułam, że się rumienię
Zaczęliśmy wszyscy tańczyć. W krótce doszli do nas Leon i Ren. Co tu opisywać. Po prostu świetnie się bawiliśmy!

                                                                                  ***
Gdy sobie trochę potańczyliśmy postanowiliśmy coś zjeść i napić się szampana.
-Za nas!-powiedział Mike
-Za nas!-odkrzyknęliśmy chórkiem
Wszyscy na raz wypiliśmy lampkę wina. Zaczęliśmy zjadać chipsy.
-Macie może orzechy lub fistaszki?-zapytałam
-No pewnie!-odpowiedział John i podał mi miskę z fistaszkami
Byliśmy już najedzeni. Wspólnie ustaliliśmy, że resztę spędzimy przed telewizorem i dopiero około 20 minut przed Nowym Rokiem zaczniemy tańczyć.

                                                                                   ***
Była już 23:35
-To co? Tańcujemy dalej?-zapytał Leon pełen energii
-No jasne!-odpowiedzieliśmy i się zaśmialiśmy
Tańczyliśmy tak aż nadeszła 23:59
-Zaraz Nowy Rok!-krzyczałam niemogąc się doczekać odliczania
-Zaraz będzie!-powiedziała Lind patrząc na swój nowoczesny zegarek
-10..9..8..7..6..5..4..3..2..1.. Nowy Rok!-krzyknęliśmy razem
Na podwórku zabrzmiały głosy wystrzeliwanych fajerwerków.
-Dobra chodźcie!-powiedział Mike podnosząc pudełko z fajerwerkami
Wyszliśmy na podwórko i wzięliśmy po dwie fajerwerki. Było ich łącznie 12.
-Ok na 3 wystrzelamy!-powiedziałam
-1..2..3!-krzyknęliśmy i wystrzeliliśmy je w powietrze. Miały kolory: zielony, niebieski, czerwony, żółty, pomarańczowy i fioletowy. Kolejne były takie same.
-Dobra chodźmy już-powiedział widocznie zmęczony John
Posłuchaliśmy go i rozeszliśmy się życząc dobie dobrej nocy
-Super było!-powiedziałam wparowując do pokoju
-No!-potwierdziły dziewczyny
Poszłam do łazienki i szybko się ogarnęłam. Ubrania poskładałam i schowałam do walizki. Dziewczyny powtórzyły moją czynność. Rzuciłyśmy się na łóżko i od razu zasnęłyśmy...

                                                                                  ***
Usłyszałam głośny alarm. Coś jakby się paliło. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Myślałam, że to mi się tylko śni. Spojrzałam na zegarek była 4:13. Już chciałam znowu zamknąć oczy, gdy nagle poczułam straszny smród. Jakiś czarny dym wpadł nam do pokoju. Ledwo przytomna podniosłam się z łóżka i w końcu zrozumiałam co się dzieje.
-POŻAR!-krzyknęłam z całej siły z przerażeniem. Dziewczyn o dziwo nie obudził alarm.
-CO?!-Ren zerwała się na równe nogi
-UCIEKAMY!!!!!-krzyknęłam i zaczęłam budzić Lind
Byłam przerażona. Nigdy nie umiałam zachować zimnej krwi. Myśl o tym, że możemy zginąć w najlepszym hotelu jaki znałam nie dawała mi myśleć racjonalnie. Bez chwili namysłu złapałam za najpotrzebniejszą mi walizkę. Miałam tam część ciuchów, bieliznę, kosmetyki, zdjęcia, urządzenia elektryczne, jedzenie itp. Ren zrobiła tak samo. Lind ledwo przytomna złapała za swoją torebkę i walizkę i razem wybiegłyśmy z pokoju. Było tutaj strasznie dużo dymu więc postanowiłyśmy się wyczołać. Usłyszałyśmy syreny Straży Pożarnej. Po chwili przyszedł po nas strażak. Kazał nam się czołgać i nie panikować. Na szczęście udało nam się wyjść z budynku bezpiecznie. Widziałyśmy całą interwencję straży. Chciało mi się płakać. Zaczęły mi drżeć wargi a w oczach zrobiły mi się świeczki. Mike równie smutny podszedł do mnie i przytulił. To był najbardziej dramatyczny 1 stycznia w moim życiu...

Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Tego dowiecie się w następnym odcinku...

Wiem, że ten rozdział jest krótki i opiera się głównie na przeżyciach Alice, ale nie martwcie się bo mam już spore plany na kolejne odcinki, które z pewnością będą dłuższe. I jeszcze raz was przepraszam za tak długą przerwę no ale tak niestety wyszło. Jutro najprawdopodobniej pojawi się Walentynkowa Odskocznia. A więc pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

poniedziałek, 1 lutego 2016

Załamka totalna

Hejka. Niestety jestem zmuszona do tego, żeby przełożyć ten rozdział na kolejny tydzień. Miałam dzisiaj go pisać ale nie miałam jak ponieważ mam słaby internet. Jutro jadę do kuzynki więc nie będę miała jak napisać rozdziału. Bardzo mi smutno z tego powodu i mam nadzieję, że nie opuścicie tego bloga :( Może kiedyś pojawi się odskocznia :D Mam ją już w planach ale to dopiero po napisaniu rozdziału. Piszę tego posta bardzo szybko ponieważ muszę się iść pakować. Pozdrawiam was więc i mam nadzieję, że mi wybaczycie, i że będziecie cierpliwie czekać na ,,Na tropie fistaszków cz. 6'' (też na to czekam XD)

Pandziaa Ema :3