sobota, 13 lutego 2016

Na tropie fistaszków cz. 6

Hej. Dzisiaj zaprezentuję Wam dalszą część 31.12,15r. :D I chciałam poprawić kilka błędów, które popełniłam w poprzednim rozdziale. Chodziło o to, że dziewczyny były gotowe po 1 godzinie i ich stroje różniły się tylko kolorami. Mam nadzieję, że ten mały błąd nie uprzykrzył Wam czytania xd A więc przejdźmy do rozdziału ;D

31.12.2015r. 

ALICE

Ich pokój był wystrojony różnokolorowymi serpentynami i balonami. Rozciągały się one przez całą oś pokoju. Były w każdym nawet najmniejszym kącie. Dałyśmy im serpentyny a oni powiesili je na wieszakach, szafach i na nogach stołu. Ta.. ci chłopacy... Tacy ,,pomysłowi'' xd. Ale wróćmy. Balony powiesili jeszcze na serpentynach tam, gdzie ich nie było. Oczywiście pod stół też je dali. Na szafkach były 2 miski z owocami. Bo oni jak nam powiedzieli chcą się odżywiać zdrowo. Pomijając fakt, że na stole było pełno alkoholu, win, szampanów i kilka paczek chipsów to bym imi uwierzyła. Prawie... Na łóżku stało radio z przyszykowanymi płytami obok. 
-To co dziewczyny. Balujemy?-zapytał z przebiegłym uśmiechem Mike
-Ja zawsze na Sylwestra muszę usiąść i pooglądąć telewizję.-powiedziałam
-No spoko. A na jakim kanale?-spytał Mike
-Na każdym.-mówiłam
Byłam trochę taka smutna. Nie wiem czemu. Tak po prostu. Bez żadnego powodu.
,,Ehh chyba muszę się ogarnąć. Wiem, że oni mnie znają bardzo dobrze i zawsze będą wiedzieli kiedy jestem smutna''-wlepiłam na swoją twarz sztuczny uśmiech.
-No to... może w tym roku się powstrzymam... Może-powiedziałam
-Nie wiem jak wy ale ja idę się już trochę porozgrzewać-wtrącił John-W tym roku ja jestem DJ'iem
-O nie, nie ma mowy!-krzyknął niespodziewanie Leon-Byłeś w tamtym roku! Teraz moja kolej!
-No chyba ci się coś pomyliło-powiedział obojętnie John-Jesteś za młody
-Ah tak!?
-Tak!
-Rzucasz mi wyzwanie?-krzyknął Leon widocznie wkurzony. Już miał się rzucić na John'a ale ja zainterweniowałam.
-E, e, e! Chłopaki, spokój! Przez was zaraz będziemy mieć gównianego Sylwestra! Pierwszy raz i najprawdopodobniej jedyny spędzam go w tak wirafinowanym hotelu więc chciałabym, żeby był niezapomniany! A jeśli wy macie to popsuć to ja idę!-powiedziałam lekko poddenerwowana
-Ok, ok, spoko. Czyli z tego wynika, że ja dzisiaj DJ'uję.-powiedział Mike
-Nie!-krzyknęli chórem Leon i Josh
-Nie ma gadania.-powiedział stanowczo Mike-Skoro macie się kłócić jak pięcio latki to proszę bardzo, chętnie posłucham i popatrzę
-Dobra może już nie psujmy sobie humoru i zacznijmy tą imprezę-powiedziała Ren znudzona
Podeszłam więc do radia i włożyłam płytę. Odtworzyłam ją i zaczęła grać muzyka typowo imprezowa. Lind, która jako jedyna miała uśmiech na twarzy zaczęła tańczyć. Próbowała trochę to wszystko rozkręcić. Pociągneła więc za rękę John'a. Od razu poprawił mu się humor. Tańczyli ze sobą i wydawało mi się, że są najlepszą parą tancerską w całym Hollywood.. Nie... Co ja gadam! Na całym świecie! Ale ta myśl zniknęła od razu kiedy Mike do mnie podszedł
-Mogę prosić do tańca?-zapytał
-No pewnie-czułam, że się rumienię
Zaczęliśmy wszyscy tańczyć. W krótce doszli do nas Leon i Ren. Co tu opisywać. Po prostu świetnie się bawiliśmy!

                                                                                  ***
Gdy sobie trochę potańczyliśmy postanowiliśmy coś zjeść i napić się szampana.
-Za nas!-powiedział Mike
-Za nas!-odkrzyknęliśmy chórkiem
Wszyscy na raz wypiliśmy lampkę wina. Zaczęliśmy zjadać chipsy.
-Macie może orzechy lub fistaszki?-zapytałam
-No pewnie!-odpowiedział John i podał mi miskę z fistaszkami
Byliśmy już najedzeni. Wspólnie ustaliliśmy, że resztę spędzimy przed telewizorem i dopiero około 20 minut przed Nowym Rokiem zaczniemy tańczyć.

                                                                                   ***
Była już 23:35
-To co? Tańcujemy dalej?-zapytał Leon pełen energii
-No jasne!-odpowiedzieliśmy i się zaśmialiśmy
Tańczyliśmy tak aż nadeszła 23:59
-Zaraz Nowy Rok!-krzyczałam niemogąc się doczekać odliczania
-Zaraz będzie!-powiedziała Lind patrząc na swój nowoczesny zegarek
-10..9..8..7..6..5..4..3..2..1.. Nowy Rok!-krzyknęliśmy razem
Na podwórku zabrzmiały głosy wystrzeliwanych fajerwerków.
-Dobra chodźcie!-powiedział Mike podnosząc pudełko z fajerwerkami
Wyszliśmy na podwórko i wzięliśmy po dwie fajerwerki. Było ich łącznie 12.
-Ok na 3 wystrzelamy!-powiedziałam
-1..2..3!-krzyknęliśmy i wystrzeliliśmy je w powietrze. Miały kolory: zielony, niebieski, czerwony, żółty, pomarańczowy i fioletowy. Kolejne były takie same.
-Dobra chodźmy już-powiedział widocznie zmęczony John
Posłuchaliśmy go i rozeszliśmy się życząc dobie dobrej nocy
-Super było!-powiedziałam wparowując do pokoju
-No!-potwierdziły dziewczyny
Poszłam do łazienki i szybko się ogarnęłam. Ubrania poskładałam i schowałam do walizki. Dziewczyny powtórzyły moją czynność. Rzuciłyśmy się na łóżko i od razu zasnęłyśmy...

                                                                                  ***
Usłyszałam głośny alarm. Coś jakby się paliło. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Myślałam, że to mi się tylko śni. Spojrzałam na zegarek była 4:13. Już chciałam znowu zamknąć oczy, gdy nagle poczułam straszny smród. Jakiś czarny dym wpadł nam do pokoju. Ledwo przytomna podniosłam się z łóżka i w końcu zrozumiałam co się dzieje.
-POŻAR!-krzyknęłam z całej siły z przerażeniem. Dziewczyn o dziwo nie obudził alarm.
-CO?!-Ren zerwała się na równe nogi
-UCIEKAMY!!!!!-krzyknęłam i zaczęłam budzić Lind
Byłam przerażona. Nigdy nie umiałam zachować zimnej krwi. Myśl o tym, że możemy zginąć w najlepszym hotelu jaki znałam nie dawała mi myśleć racjonalnie. Bez chwili namysłu złapałam za najpotrzebniejszą mi walizkę. Miałam tam część ciuchów, bieliznę, kosmetyki, zdjęcia, urządzenia elektryczne, jedzenie itp. Ren zrobiła tak samo. Lind ledwo przytomna złapała za swoją torebkę i walizkę i razem wybiegłyśmy z pokoju. Było tutaj strasznie dużo dymu więc postanowiłyśmy się wyczołać. Usłyszałyśmy syreny Straży Pożarnej. Po chwili przyszedł po nas strażak. Kazał nam się czołgać i nie panikować. Na szczęście udało nam się wyjść z budynku bezpiecznie. Widziałyśmy całą interwencję straży. Chciało mi się płakać. Zaczęły mi drżeć wargi a w oczach zrobiły mi się świeczki. Mike równie smutny podszedł do mnie i przytulił. To był najbardziej dramatyczny 1 stycznia w moim życiu...

Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Tego dowiecie się w następnym odcinku...

Wiem, że ten rozdział jest krótki i opiera się głównie na przeżyciach Alice, ale nie martwcie się bo mam już spore plany na kolejne odcinki, które z pewnością będą dłuższe. I jeszcze raz was przepraszam za tak długą przerwę no ale tak niestety wyszło. Jutro najprawdopodobniej pojawi się Walentynkowa Odskocznia. A więc pozdrawiam

Pandziaa Ema :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz