wtorek, 14 czerwca 2016

Na tropie fistaszków cz. 8

Hejkaa. W końcu powraca nasza seria :)) Nie miałam na nią za bardzo pomysłu, ale coś tam wymyśliłam ;DD Więc miłego czytania :))

ALICE

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!-zaczęłam piszczeć przerażona
Tym samym oczywiście obudziłam Mike'a
-Co ci jest Alice?-zapytał rozzłoszczony Mike-Wiesz która jest godzina??
Patrzyłam na niego z czarną otchłanią w oczach. Wyglądał zupełnie tak jak ja. Był taki mały i miał takie słodkie oczka. Wyglądaliśmy jak takie malutkie niewinne wiewióreczki. Popatrzyłam więc na resztę. Oni też tak wyglądali.
-M..m..m..ike-jąkałam się-Popatrz co się z tobą stało-i podałam mu lustro
-WTF?!!!!!!-odskoczył do tyłu-Co to ma być??!! Czemu jestem taki dziwny?! Co się stało?!
-Ja też tak wyglądam i reszta również-patrzyłam na niego jakbym miała zaraz zemdleć
-To jest jakieś przeklęte! Nie jakiś urok! Co to ma być?!!!!!!!!-krzyczał Mike
-Dobra już uspokój się!-krzyknęłam-Bo jeszcze ich obudzisz!
-To na pewno tylko jakiś zły sen-Mike otworzył oczy szeroko i walnął się w czoło
-To nie jest sen. To rzeczywistość-powiedziałam z jeszcze szerzej otwartymi oczami
Moje słowa zmroziły nam krew w żyłach. Położyliśmy się i zaczęliśmy głęboko rozmyślać nad tym co się stało. Przecież jeszcze wczoraj wyglądaliśmy tak.. jak my! A dzisiaj nagle wszystko się zmieniło? Nie rozumiałam. Obydwoje nie rozumieliśmy, Przecież to jest niemożliwe, żeby tak nagle się zmienić. Przez co to mogło się stać? Przez jakieś czary? Wciąż nurtowało mnie to pytanie... Postanowiłam się przejść
-Mike ja idę się gdzieś przejść-powiedziałam-Muszę to wszystko przemyśleć
Nic nie odpowiedział więc poszłam. Na swej drodze spotkałam tylko małą myszkę przechadzającą się drogami tego miasta. Szłam tak zamyślona przed siebie. Było już w miarę jasno więc lampy były wyłączone. Idąc przed siebie w końcu znalazłam się w parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam na nowo myśleć. Nagle obok mnie usiadł mops. Niezbyt duży. Właściwie taki sobie. Miał ubrany kaptur.
-Ostatnio widziałem cię trochę inną-odezwał się
-O czym pan mówi?-zdziwiłam się i podniosłam z ławki-Nie znam pana
-Ale czy na pewno?-zapytał i zdjął kaptur
Nie mogłam uwierzyć w to kogo zobaczyłam...

MIKE

Leżałem tak na swoim posłaniu w totalnym bezruchu. Czekałem aż wróci All. 
-O matko niech się ktoś w końcu obudzi!-krzyknąłem i wstałem
Zacząłem się rozglądać. Nie było tu nic ciekawego. Po prostu stare zniszczone kamienice. Nic poza tym. Nagle ktoś zaczął się ruszać. Była to Ren.
,,Matko nareszcie się ktoś budzi. Już myślałem, że umrę z nudów...''-pomyślałem
-<ziew> Siema Mike-powiedziała zaspana-Gdzie Alice?
-Poszła się przejść bo nie wierzy w to co się stało-odpowiedział z powagą
-A co się stało?-zapytała marszcząc brwi
Bez odpowiedzi podszedłem do lustra i podałem je jej. Spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem i popatrzyła w lustro. Zobaczyła w nim nieco mniejszą i słodszą wiewiórkę niż wcześniej. Zamarła. Cóż. Kto by się spodziewał?...
-To ja może pójdę gdzieś, gdziekolwiek...-powiedziałem i wybiegłem z pustki
Było około 6:30. Nie wiem dokładnie. Nie mam zegarka przy sobie, ale kiedyś uczyłem się odczytywać godziny z ułożenia słońca. O dziwo w tak ruchliwym miejscu przechadzało się jedynie kilka osób. Ale to może i lepiej bo w końcu miałem czas, żeby pozbierać swoje myśli. Założyłem kaptur, żeby nikt nie mógł zobaczyć mojej twarzy. Musiałem jakoś dojść do tego jak to się mogło stać. Co to są kurna jakieś czary czy jak?!!! Zacząłem kopać kamień. Szedłem tak przed siebie aż znalazłem się w parku. Bardzo tajemniczym parku. Był pusty i ciemny. Jego stare uschłe drzewa dotykały samych chmur. Był to przerażający, ale zarazem ciekawy widok. Nie mogłem przestać patrzeć się w górę to chyba o czymś znaczy, nie? No ale w końcu musiało mi się to znudzić, więc poszedłem dalej. Nagle na ławce zobaczyłem jakąś wiewiórkę i chyba mopsa. Psa nie znałem, ale wiewiórka wyglądała mi bardzo znajomo. Miała ten sam warkoczyk i rude włosy co Alice. Nie miałem wątpliwości, że to ona. Mops usiadł obok niej i zaczął jej coś szeptać do ucha. Chciałem się dowiedzieć co, więc podszedłem bliżej i schowałem się za krzaki. Zacząłem nasłuchiwać...

ALICE

No tak! To był mój stary znajomy George. Jak ja dawno się z nim nie widziałam. Ale on miał mi coś ważnego do powiedzenia.
-Wiem dlaczego tak wyglądasz-zaczął szeptać
-Coo????? Jak to-zapytałam niedowierzająco, ale byłam ciekawa co powie
-No więc od tysięcy lat to miasto jest przeklęte przez pewną wiedźmę, która co roku powraca na nasze ziemie. Łapie swoje ofiary w najbardziej podstępny sposób jaki można sobie wyobrazić.
-Słucham? O czym ty mówisz. Przecież magia nie istnieje a z resztą nie ważne. Co to ma niby związanego z moim wyglądem?
-Wysłuchaj mnie. Naprawdę to jest dla mnie bardzo ważne
Już chciał mi dokończyć kiedy nagle z krzaków wypadł Mike
-Co ty do niej powiedziałeś??!!!!-powiedział rozzłoszczony
-Co ty Mike uspokój się!-chwyciłam go za ramię
-O nieee! Nie ujdzie ci to płazem gnojku-zaczął się na niego rzucać z rękami 
Złapałam go za obydwie ręce. George uciekł.
-Co ty zrobiłeś idioto! On miał mi powiedzieć co się z nami stało!
-Powiedział, że coś jest dla niego ważne. A to dupek jeden!
-O czym ty mówisz! A z resztą zostaw mnie-powiedziałam i odeszłam szybkim krokiem
Po drodze poleciała mi jedna łza. Ale ogarnęłam się bo tą sprawą nie ma się co przejmować. Rozmyślałam ciągle nad tym co powiedział mi George. Coś o jakiejś czarownicy, która przeklęła to miasto. Zaczynam się już zastanawiać czy ja na pewno chcę tutaj zostać. W ogóle musimy wynająć jakieś mieszkanie czy coś. Przecież nie możemy żyć w takich warunkach. To jest aż wstyd. No ale to wszystko przez ten pożar. Brrr. Nie chcę już o nim myśleć. Po co się jeszcze bardziej dołować... Teraz zastanawiało mnie tylko to o co chodziło George'owi...

Mam nadzieję, że ten rozdział się wam podobał. Jeśli ktoś ma zdolności do rozszyfrowywania dalszej akcji może zgadnie przez co tak wyglądają ;)) Akurat ten rozdział pisało mi się bardzo fajnie i szybko :)) Nie mam co tu więcej pisać. Czekajcie na kolejną część ;)) Papatki

Pandziaa Ema <33

czwartek, 2 czerwca 2016

Odskocznia cz. 2

Hejka. Dzisiaj wyrobię się tylko z Odskocznią :// Mam dzisiaj zawalony cały dzień więc piszę to przed szkołą (7:25) Mam nadzieję, że wam się spodoba ;))


BRITTANY

Był polski. Mi jak zawsze się okropnie nudziło. Siedziałam z moją przyjaciółką Diddy. Bardzo dobrze się dogadujemy. Może czasem się kłócimy, ale chyba każdy tak ma. Skoro w rodzeństwie się kłócą to chyba normalne, że przyjaciółki też się kłócą, nie? Moje rozkminy na tych lekcjach czasami mnie tak rozśmieszają, że zaczynam się śmiać. Oczywiście babka to od razu zauważa, chociaż nie wydaję z siebie wtedy żadnego dźwięku i wpisuje mi uwagę. Ile ich już tam mam? Ehh pewnie cały dziennik zapełniła moim nazwiskiem. Ale i tak się tym nie przejmuję. Wystarczy, że wychodzi mi średnia 4.60. Mam nawet dobre oceny, ale te uwagi poszły na zachowanie... W sumie chciałabym je przeczytać. Ciekawe jaką miałyby treść, może ,,Uczennica śmiała się na lekcji polskiego''. To już w tym kraju jest zabronione śmianie się? Matko.. Jakoś na każdej lekcji się śmieję i nie dostaję uwag do dziennika. Nienawidzę polskiego.. Mam z niego 3 na koniec. Wredna babka najchętniej dałaby mi 3- albo 2... Na szczęście idziemy do nowej szkoły w następnym roku bo się przeprowadzamy na wakacjach. Huraa!! W końcu będę miała od niej spokój!! A najlepsze jest to, że Diddy się z nami przeprowadza! Będzie super! Rozwalimy całe osiedle! Będziemy takimi gangsterami! Dobra trochę coś  mi się odwaliło w głowie, ale to dlatego, że za 10 minut lekcja,
-Proszę pani Brittany Miller do tablicy-powiedziała najgorsza osoba świata
,,Ja pier****''-pomyślałam zażenowana i podniosłam się ciężko z krzesła-,,Uwzięła się na mnie, nienawidzi mnie! Czemu ona musi zawsze brać akurat tylne rzędy po środku???''-szłam jak na skazanie. Patrzyłam na dzwonek. Było jeszcze 7 minut do przerwy.
-Może panna by się pospieszyła-mówiła zniecierpliwiona-Nie mam czasu
Szłam więc jeszcze wolniej. Uwielbiałam ją złościć. A właśnie wracając do tamtej myśli. Za mną siedzi Alvin ze swoim kumplem Eric'iem. Jest całkiem fajny. Śmieszny i w ogóle. W sumie podobny do Alvina. Tylko ma taką krzywą grzywkę. Alvin mówi na niego ''Grzyb''. Ale jemu to nie przeszkadza bo to w sumie do niego pasuje. 
-Dobrze Brittany napisz mi swoimi słowami o czym opowiadał ,,Potop''
,,Że co? Ja nawet nie wiem co to za książka! Nie czytałam jej.. No to będzie jedynka. Ale i tak mam gdzieś ten polski.. Wolę w-f. To chyba jest jedyna lekcja, którą lubię''
-Co? Nie czytało się lektury? Przecież mieliście cały weekend, żeby przeczytać 1000 stron. Oj dzieci dzieci. Siadaj Brittany może Lucek wyratuje waszą godność.
Lucek to największy kujon w klasie. Ma całą kolekcję pryszczy na twarzy i nie potrafi nawet biegać na w-fie... Ma najlepsze oceny z nas wszystkich. Chociaż jego kolega Maruś też ma dobre. Ale Lucek to naprawdę kujon do potęgi. Zawsze się tak na mnie patrzy jakby chciał podejść, ale się boi. Dziwny jest.
-Dobrze Lucek napisz mi więc streszczenie potopu-powiedziała ''smutno'' pani Medlin
Tak, miała takie nazwisko. Dziwne. Ja mam na pewno ładniejsze. Matko ten Lucek już napisał. Ledwo spojrzałam w prawo. On jest naprawdę dziwny.. 

ALVIN

Siedziałem zanudzony. Jedyne co miałem do roboty to patrzenie na włosy Britt. Niby nic ciekawego, jednak nie chciałem od nich oderwać wzroku. Były takie piękne, czyste i się błyszczały. Tak bardzo, że mogłem się nawet zobaczyć. Jeszcze 2 minuty do końca. Ale ona na pewno 5 sekund przed zada nam zadanie z kosmosu wzięte.. Głupia szkoła... Na szczęście za niedługo wakacje. Uff w końcu porobię coś ciekawszego niż siedzenie tych 9 godzin w szkole. Okej 3,2,1 dzwonek!!!!!!!!!!! 
Ubrałem plecak i czym prędzej wybiegłem z klasy. Miałem w tym wprawę chociaż Britt miała większą. Ogólnie biegała szybciej, ale mi to nie przeszkadzało. Oczywiście Lucek wyszedł ostatni ze swoim kolegą, którego nie lubił. Strasznie dziwnie wyglądał. Miał pełno pryszczy, okulary, aparat na zęby, przylizane włosy i dziwne kolorowe ubrania z muszką. To naprawdę źle wyglądało.
-Ej wiecie co? Odwołali chemię bo babka jest chora. Możemy iść do domu!-powiedziała Diddy
-No i fajnie-odpowiedziałem
-Może dzisiaj gdzieś wypadniemy? Na przykład do parku czy coś?-zaproponował Eric
-No spoko-odpowiedziała Britt
Poszliśmy bardzo szybko do domu. Właściwie to pojechaliśmy, ale mniejsza. W domu zdjąłem bluzę, koszulkę i ubrałem krótkie spodenki. Była pora na to, żeby trochę poćwiczyć. Położyłem się na mojej czerwonej macie i zacząłem podnosić ciężarki. Nagle do pokoju weszła Britt. Miała na sobie piękną białą bluzkę na ramiączkach, różowe krótkie spodenki, tenisówki i uczesanego luźnego koka. Wyglądała fenomenalnie.
-Zrobiliśmy lody owocowe, chcesz?-zapytała
-No jasne!-odłożyłem ciężarki i wybiegłem z pokoju

                                                                            ***

Lody były naprawdę przepyszne. Później zjedliśmy jeszcze całe 3 paczki serowych kulek. No ale w końcu trzeba było się zbierać. Ubrałem więc koszulkę na ramiączkach i wyszliśmy z Britt. Czekaliśmy na Diddy i Eric'a pod słynnym drzewem, na którym były wydrążone inicjały. 
          
                                                                           ***

Przyszli po około 5 minutach.
-No nareszcie możemy iść!!-powiedziała Britt
Poszliśmy więc. Kupiliśmy w sumie tylko lody i kawę. Nie było w tym nic ciekawego.

                                                                          ***

Po około 2 godzinach wróciliśmy do domu. Czekali na nas z kolacją. Były kanapki z twarożkiem. Lubię je więc zjadłem dwie naraz i wypiłem szybko herbatę. Poszedłem do pokoju, umyłem się i poszedłem spać. Była 21, wiem dziwne ale okropnie chciało mi się spać....


Mam nadzieję, że wam się spodobało jest 8:18 i powinnam już zjeść śniadanie i się wyszykować do szkoły, ale piszę ten rozdział dla was! Nie mogę się już więcej rozpisać bo naprawdę się spieszę. Jadę dzisiaj do Włoch i po prostu nie mogę ze szczęścia! Pozdrawiam Was moje kochane Bambuski :))

Pandziaa Ema :3

Mam komputer!!

Hejka. Dzisiaj przyszedł do nas nowy laptop! Jest z firmy lenovo. Matko tyle na niego czekałam!! Jutro jak najszybciej wstawiam posta!! Jestem taka szczęśliwa! Tak w ogóle jutro o 23 jadę do Włoch! Ostatnio mieliśmy strasznego pecha.. Najpierw ja w DZIEŃ DZIECKA rozwaliłam sobie łokieć (bo się wywaliłam xDD) i jest zdarty ale to nic. Mojej mamie dzisiaj rozwalił się jeszcze telefon... Ale kupiłyśmy dzisiaj nowy i jest ok. Niezbyt znana firma ale ważne, że będzie mogła używać Whatsappa. Nie wiem co jeszcze mogę tu napisać jestem po prostu przeszczęśliwa! Pozdrawiam Was gorąco moje Bambuski i czekajcie jutro na nową część!

Pandziaa Ema :3