czwartek, 2 czerwca 2016

Odskocznia cz. 2

Hejka. Dzisiaj wyrobię się tylko z Odskocznią :// Mam dzisiaj zawalony cały dzień więc piszę to przed szkołą (7:25) Mam nadzieję, że wam się spodoba ;))


BRITTANY

Był polski. Mi jak zawsze się okropnie nudziło. Siedziałam z moją przyjaciółką Diddy. Bardzo dobrze się dogadujemy. Może czasem się kłócimy, ale chyba każdy tak ma. Skoro w rodzeństwie się kłócą to chyba normalne, że przyjaciółki też się kłócą, nie? Moje rozkminy na tych lekcjach czasami mnie tak rozśmieszają, że zaczynam się śmiać. Oczywiście babka to od razu zauważa, chociaż nie wydaję z siebie wtedy żadnego dźwięku i wpisuje mi uwagę. Ile ich już tam mam? Ehh pewnie cały dziennik zapełniła moim nazwiskiem. Ale i tak się tym nie przejmuję. Wystarczy, że wychodzi mi średnia 4.60. Mam nawet dobre oceny, ale te uwagi poszły na zachowanie... W sumie chciałabym je przeczytać. Ciekawe jaką miałyby treść, może ,,Uczennica śmiała się na lekcji polskiego''. To już w tym kraju jest zabronione śmianie się? Matko.. Jakoś na każdej lekcji się śmieję i nie dostaję uwag do dziennika. Nienawidzę polskiego.. Mam z niego 3 na koniec. Wredna babka najchętniej dałaby mi 3- albo 2... Na szczęście idziemy do nowej szkoły w następnym roku bo się przeprowadzamy na wakacjach. Huraa!! W końcu będę miała od niej spokój!! A najlepsze jest to, że Diddy się z nami przeprowadza! Będzie super! Rozwalimy całe osiedle! Będziemy takimi gangsterami! Dobra trochę coś  mi się odwaliło w głowie, ale to dlatego, że za 10 minut lekcja,
-Proszę pani Brittany Miller do tablicy-powiedziała najgorsza osoba świata
,,Ja pier****''-pomyślałam zażenowana i podniosłam się ciężko z krzesła-,,Uwzięła się na mnie, nienawidzi mnie! Czemu ona musi zawsze brać akurat tylne rzędy po środku???''-szłam jak na skazanie. Patrzyłam na dzwonek. Było jeszcze 7 minut do przerwy.
-Może panna by się pospieszyła-mówiła zniecierpliwiona-Nie mam czasu
Szłam więc jeszcze wolniej. Uwielbiałam ją złościć. A właśnie wracając do tamtej myśli. Za mną siedzi Alvin ze swoim kumplem Eric'iem. Jest całkiem fajny. Śmieszny i w ogóle. W sumie podobny do Alvina. Tylko ma taką krzywą grzywkę. Alvin mówi na niego ''Grzyb''. Ale jemu to nie przeszkadza bo to w sumie do niego pasuje. 
-Dobrze Brittany napisz mi swoimi słowami o czym opowiadał ,,Potop''
,,Że co? Ja nawet nie wiem co to za książka! Nie czytałam jej.. No to będzie jedynka. Ale i tak mam gdzieś ten polski.. Wolę w-f. To chyba jest jedyna lekcja, którą lubię''
-Co? Nie czytało się lektury? Przecież mieliście cały weekend, żeby przeczytać 1000 stron. Oj dzieci dzieci. Siadaj Brittany może Lucek wyratuje waszą godność.
Lucek to największy kujon w klasie. Ma całą kolekcję pryszczy na twarzy i nie potrafi nawet biegać na w-fie... Ma najlepsze oceny z nas wszystkich. Chociaż jego kolega Maruś też ma dobre. Ale Lucek to naprawdę kujon do potęgi. Zawsze się tak na mnie patrzy jakby chciał podejść, ale się boi. Dziwny jest.
-Dobrze Lucek napisz mi więc streszczenie potopu-powiedziała ''smutno'' pani Medlin
Tak, miała takie nazwisko. Dziwne. Ja mam na pewno ładniejsze. Matko ten Lucek już napisał. Ledwo spojrzałam w prawo. On jest naprawdę dziwny.. 

ALVIN

Siedziałem zanudzony. Jedyne co miałem do roboty to patrzenie na włosy Britt. Niby nic ciekawego, jednak nie chciałem od nich oderwać wzroku. Były takie piękne, czyste i się błyszczały. Tak bardzo, że mogłem się nawet zobaczyć. Jeszcze 2 minuty do końca. Ale ona na pewno 5 sekund przed zada nam zadanie z kosmosu wzięte.. Głupia szkoła... Na szczęście za niedługo wakacje. Uff w końcu porobię coś ciekawszego niż siedzenie tych 9 godzin w szkole. Okej 3,2,1 dzwonek!!!!!!!!!!! 
Ubrałem plecak i czym prędzej wybiegłem z klasy. Miałem w tym wprawę chociaż Britt miała większą. Ogólnie biegała szybciej, ale mi to nie przeszkadzało. Oczywiście Lucek wyszedł ostatni ze swoim kolegą, którego nie lubił. Strasznie dziwnie wyglądał. Miał pełno pryszczy, okulary, aparat na zęby, przylizane włosy i dziwne kolorowe ubrania z muszką. To naprawdę źle wyglądało.
-Ej wiecie co? Odwołali chemię bo babka jest chora. Możemy iść do domu!-powiedziała Diddy
-No i fajnie-odpowiedziałem
-Może dzisiaj gdzieś wypadniemy? Na przykład do parku czy coś?-zaproponował Eric
-No spoko-odpowiedziała Britt
Poszliśmy bardzo szybko do domu. Właściwie to pojechaliśmy, ale mniejsza. W domu zdjąłem bluzę, koszulkę i ubrałem krótkie spodenki. Była pora na to, żeby trochę poćwiczyć. Położyłem się na mojej czerwonej macie i zacząłem podnosić ciężarki. Nagle do pokoju weszła Britt. Miała na sobie piękną białą bluzkę na ramiączkach, różowe krótkie spodenki, tenisówki i uczesanego luźnego koka. Wyglądała fenomenalnie.
-Zrobiliśmy lody owocowe, chcesz?-zapytała
-No jasne!-odłożyłem ciężarki i wybiegłem z pokoju

                                                                            ***

Lody były naprawdę przepyszne. Później zjedliśmy jeszcze całe 3 paczki serowych kulek. No ale w końcu trzeba było się zbierać. Ubrałem więc koszulkę na ramiączkach i wyszliśmy z Britt. Czekaliśmy na Diddy i Eric'a pod słynnym drzewem, na którym były wydrążone inicjały. 
          
                                                                           ***

Przyszli po około 5 minutach.
-No nareszcie możemy iść!!-powiedziała Britt
Poszliśmy więc. Kupiliśmy w sumie tylko lody i kawę. Nie było w tym nic ciekawego.

                                                                          ***

Po około 2 godzinach wróciliśmy do domu. Czekali na nas z kolacją. Były kanapki z twarożkiem. Lubię je więc zjadłem dwie naraz i wypiłem szybko herbatę. Poszedłem do pokoju, umyłem się i poszedłem spać. Była 21, wiem dziwne ale okropnie chciało mi się spać....


Mam nadzieję, że wam się spodobało jest 8:18 i powinnam już zjeść śniadanie i się wyszykować do szkoły, ale piszę ten rozdział dla was! Nie mogę się już więcej rozpisać bo naprawdę się spieszę. Jadę dzisiaj do Włoch i po prostu nie mogę ze szczęścia! Pozdrawiam Was moje kochane Bambuski :))

Pandziaa Ema :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz